

Później ,za namową koleżanki spróbowałam metody suchego pędzla.
Lampa , całość pomalowana past. orchideą , na nią cafe latte , ale tak ,by ominąć wgłębienia (można malować wałkiem ). Po wyschnięciu delikatnie przetrzeć granice połączenia farb . Na koniec ewentualne delikatne poprawki zagłębień i muśnięcia suchym pędzlem na całości past . orchideą .
Kula gipsowa - całość pomalowana popielem , na nim suchym pędzlem naniesiony kolor oliwkowy. Takie drobne wypukłości ,dobrze jest malować ,boczną ,płaską stroną pędzla . Pewniejszy sposób na to , by farba nie dostała się w zagłębienia.
Stojak malowany podobnie jak lampa , jedynie wcześniej , ranty przeciągnęłam świecą woskową . I tak , pierwsza warstwa ,past. orchidea na nią cafe latte . Malować można wałkiem ( pokrytym meszkiem, nie wiem jak się to fachowo nazywa) tak by nie zamalować zagłębień . Po wyschnięciu delikatnie przetrzeć granice farb . Dodatkowo jeszcze raz pomalowałam zagłębienia , niewielką ilością past. orchidei , a na koniec głębokie przecierki na rantach.

Lampy z nóg od fortepianu malowane były w ten sam sposób , co stojak i przy użyciu wałka .Tylko , tu starałam się jak najbardziej przetrzeć drugi kolor ,czyli cafe latte . Papier ścierny 120 , 150 .
Wystarczy niewielka ilość farby , którą dodatkowo usuwamy z pędzla (suszymy ) malując deskę lub kartonik. Takim właśnie suchym pędzlem malujemy docelowy przedmiot. Poniżej kilka przykładów .
Podstawa lampionu pomalowana kolorem grafitowym , na który metodą suchego pędzla , naniosłam popielaty , tak by uwypuklić słoje drewna . Na koniec kilka muśnięć bejcą tekową .
Samowar był wcześniej malowany kilkakrotnie , często , tak jak w tym wypadku , maluję tapując , czyli paćkając pędzlem . Powstaje efekt "gęsiej skórki ". W ten sposób uniknąć można podłużnych smug z farby. I tak na kolor grafitowy , naniesiona suchym pędzlem past. orchidea.










Przy tego typu przecierkach ,pierwszy kolor powinien być pomalowany kilkakrotnie ,aby uniknąć głębokich przetarć .
Świeczniki malowane kilkoma kolorami , tak aby się prawie"wymieszały". Pierwsza warstwa popiel ,druga metodą suchego pędzla past. orchidea .Po wyschnięciu ,przecierka . Następnie ponownie met. suchego pędzla popiel, a na koniec cafe latte .


Podoba mi się w tej technice ,że malować i przecierać można bez końca , a efekt nieraz potrafi zadziwić.
Szkatułkę malowałam kilkoma warstwami past. orchidei , tapując ,aby uzyskać efekt "gęsiej skórki" . Następnie suchym pędzlem ,też tapując, cafe latte. Trzecia warstwa ,ale niewielka ilość koloru popielatego (tapując) .Po wyschnięciu ,przecierać 120 , 150 do momentu uzyskania zadowalającego efektu.

Podobają mi się też przecierane wzory z szablonów .Wystarczy przed końcowym przetarciem ,nanieść wzór za pomocą szablonu i wszystko razem przetrzeć.

Na zegarze -atrapie pierwsza warstwa kolor oliwkowy , a na niej past. orchidea . Przecierałam okrężnymi ruchami , w niektórych miejscach więcej przetarć ,w innych mniej, a efekt jak widać.
Ten chromowany kiedyś świecznik ,potraktowałam czterema kolorami (orchidea, popiel ,oliwka i cafe latte) aby uzyskać efekt polerowanego betonu.









Przedmioty o gładkiej powierzchni ,których nie można zmatowić ,należy wcześniej pomalować farbą podkładową.
Nie pytajcie jak to zrobiłam ,bo malowałam i przecierałam do skutku ,aż efekt był zadowalający.
Jak widać na zdjęciach ,przy zastosowaniu tylko pięciu kolorów ,efektów można uzyskać bez liku.
Mam tylko nadzieję ,że w miarę zrozumiale wszystko wyjaśniłam.