24 marca 2009

Przecierki i suchy pędzel.

Moje eksperymenty z przecierkami zaczęły się nie tak dawno , ale jak już zaczęłam , tak nie mogę skończyć. Zwłaszcza że efekty pracy za każdym razem są inne . Na początku były najprostsze przecierki na szafkach kuchennych. Ranty na frontach mebli ,które chciałam przetrzeć , najpierw pomalowałam bejcą, a następnie przeciągnęłam po nich zwykła świecą woskową . Po pomalowaniu farbą docelową , w miejscach gdzie jest wosk farbę można łatwo zetrzeć papierem ściernym nie naruszając zabejcowanego drewna.
Szafki malowałam farbą olejną ,która bardzo ładnie pokrywa bejcę . Zauważyłam natomiast ,że malując akrylową wodną ,bejca "wychodzi " spod wielu warstw. Można tego uniknąć , malując zabejcowane miejsca lakierem akrylowym.
Później ,za namową koleżanki spróbowałam metody suchego pędzla.
Wystarczy niewielka ilość farby , którą dodatkowo usuwamy z pędzla (suszymy ) malując deskę lub kartonik. Takim właśnie suchym pędzlem malujemy docelowy przedmiot. Poniżej kilka przykładów .Podstawa lampionu pomalowana kolorem grafitowym , na który metodą suchego pędzla , naniosłam popielaty , tak by uwypuklić słoje drewna . Na koniec kilka muśnięć bejcą tekową . Samowar był wcześniej malowany kilkakrotnie , często , tak jak w tym wypadku , maluję tapując , czyli paćkając pędzlem . Powstaje efekt "gęsiej skórki ". W ten sposób uniknąć można podłużnych smug z farby. I tak na kolor grafitowy , naniesiona suchym pędzlem past. orchidea.
Lampa , całość pomalowana past. orchideą , na nią cafe latte , ale tak ,by ominąć wgłębienia (można malować wałkiem ). Po wyschnięciu delikatnie przetrzeć granice połączenia farb . Na koniec ewentualne delikatne poprawki zagłębień i muśnięcia suchym pędzlem na całości past . orchideą . Kula gipsowa - całość pomalowana popielem , na nim suchym pędzlem naniesiony kolor oliwkowy. Takie drobne wypukłości ,dobrze jest malować ,boczną ,płaską stroną pędzla . Pewniejszy sposób na to , by farba nie dostała się w zagłębienia.
Stojak malowany podobnie jak lampa , jedynie wcześniej , ranty przeciągnęłam świecą woskową . I tak , pierwsza warstwa ,past. orchidea na nią cafe latte . Malować można wałkiem ( pokrytym meszkiem, nie wiem jak się to fachowo nazywa) tak by nie zamalować zagłębień . Po wyschnięciu delikatnie przetrzeć granice farb . Dodatkowo jeszcze raz pomalowałam zagłębienia , niewielką ilością past. orchidei , a na koniec głębokie przecierki na rantach.

Lampy z nóg od fortepianu malowane były w ten sam sposób , co stojak i przy użyciu wałka .Tylko , tu starałam się jak najbardziej przetrzeć drugi kolor ,czyli cafe latte . Papier ścierny 120 , 150 .
Przy tego typu przecierkach ,pierwszy kolor powinien być pomalowany kilkakrotnie ,aby uniknąć głębokich przetarć .
Świeczniki malowane kilkoma kolorami , tak aby się prawie"wymieszały". Pierwsza warstwa popiel ,druga metodą suchego pędzla past. orchidea .Po wyschnięciu ,przecierka . Następnie ponownie met. suchego pędzla popiel, a na koniec cafe latte .
Podoba mi się w tej technice ,że malować i przecierać można bez końca , a efekt nieraz potrafi zadziwić.
Szkatułkę malowałam kilkoma warstwami past. orchidei , tapując ,aby uzyskać efekt "gęsiej skórki" . Następnie suchym pędzlem ,też tapując, cafe latte. Trzecia warstwa ,ale niewielka ilość koloru popielatego (tapując) .Po wyschnięciu ,przecierać 120 , 150 do momentu uzyskania zadowalającego efektu.

Podobają mi się też przecierane wzory z szablonów .Wystarczy przed końcowym przetarciem ,nanieść wzór za pomocą szablonu i wszystko razem przetrzeć.

Na zegarze -atrapie pierwsza warstwa kolor oliwkowy , a na niej past. orchidea . Przecierałam okrężnymi ruchami , w niektórych miejscach więcej przetarć ,w innych mniej, a efekt jak widać. Ten chromowany kiedyś świecznik ,potraktowałam czterema kolorami (orchidea, popiel ,oliwka i cafe latte) aby uzyskać efekt polerowanego betonu.
Przedmioty o gładkiej powierzchni ,których nie można zmatowić ,należy wcześniej pomalować farbą podkładową.
Nie pytajcie jak to zrobiłam ,bo malowałam i przecierałam do skutku ,aż efekt był zadowalający.
Jak widać na zdjęciach ,przy zastosowaniu tylko pięciu kolorów ,efektów można uzyskać bez liku.
Mam tylko nadzieję ,że w miarę zrozumiale wszystko wyjaśniłam.

18 marca 2009

Technicznie- klej.

Trafiłam ostatnio, w sklepie z artykułami drewnianymi ,gdzie można nabyć ,tralki , listewki czy elementy boazerii , na drewniane zaślepki do puszek elek.
Są w kilku rozmiarach , okazało się ,że największa z nich doskonale pasuje do otworu słoika .Jakiś czas temu, przy okazji postu, w którym pokazałam przerobione korki do słoików , dostałam kilka pytań jak je zrobiłam . Moje powstawały przypadkowo w zależności od tego ,co wpadło mi w rękę.Dla zainteresowanych, prosty sposób na wykonanie jednego z nich. Zrobiłam go właśnie z zaślepki drewnianej i dwóch elementów żeliwnych. Wszystko razem skleiłam.Mój ulubiony klej firmy Den Braven Montagefix-PU , super silny klej montażowy ,klei chyba wszystko ze wszystkim ! Klej w czasie schnięcia ,powiększa swoją objętość, ale nadmiar można łatwo usunąć nożykiem. Po połączeniu wystarczy pomalować i przykleić uszczelkę do okien.Pasuje idealnie. Ja ,pomalowałam kilkoma warstwami pastelowej orchidei ,a na nią ,metodą suchego pędzla cafe latte , na koniec przecierka.
Elementy żeliwne można wklejać bezpośrednio w drewno.Na przykład w wypukłych drewnianych korkach ,wycięłam małe zagłębienia pod wymiar elem. żeliwnych ,żeby lepiej się trzymały Na dowód tego ,że klej trzyma ,zdjęcia szklanych kul.Przykleiłam je do drewnianych tralek-króli przy schodach. Od około 2 lat ,wchodząc ,czy schodząc po schodach ,każdy się za nie łapie i jeszcze żadna nie odpadła!


12 marca 2009

Klatka doczekała się kwiatka .

Z hiacyntami jest jeden problem ,jak dla mnie za krótko mogę się nimi cieszyć .Przynoszę do domu ,ledwo wyłaniające się z cebulek pączki kwiatowe ,a już po kilku dniach wszystko jest w pełnym rozkwicie ! I po zabawie !
Wiosny( tej słonecznej i ciepłej) jak na razie, ani widu,ani słychu . Ptaszęta nieśmiało zaczynają nadawać swoje trele ,ale to jeszcze nie to!. Nie pozostaje nic innego jak czekać ,chociaż cierpliwość już mi się kończy !
Póki co ,na pociechę mam hiacynty,wczoraj wyciągnęłam na światło dzienne ,cebulkę Amarylisa,a w przyszłym tygodniu może już szafirki?
SŁOŃCA ,CIEPEŁKA ...WIOSNY !!!













9 marca 2009

Słodka dziewiątka!


Dziś ważny dzień , moja córcia kończy 9 lat . Chyba każdy ma taką cyfrę ,która jest w jakiś sposób ważna . W moim przypadku jest to właśnie dziewiątka !Plącze się po moim życiorysie w liczbie wręcz nieograniczonej . Dziś 9 marca 2009 , 9 urodziny Tusi , więc upamiętnię ją na blogu na słodko!
Podam przepisy na dwa różne torty ,które regularnie piekę , na wszystkie ważniejsze święta .
Pierwszy orzechowy ,kilka lat temu spisałam z Polsatowskiej "Domowej Kawiarenki ". , a że z przepisu wychodzą strasznie duże ilości kremu ,postanowiłam go zmienić ! Dodatkowo piekę ciasto makowe i wychodzą dwa torty ,orzechowo-makowe.

Tort orzechowo-makowy .
Ciasto orzechowe
30 dag zmielonych orzechów włoskich
10 jajek
10 łyżek cukru
3 łyżki mąki tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szkl. bułki tartej.
(Orzechy rozdrabniam w robocie kuchennym na tarce o małych oczkach.)
Mikserem ubić białka z cukrem na jednolitą masę ,dodać żółtka ,mieszając drewnianą łyżką.
Orzechy ,mąkę , bułkę tartą i proszek do pieczenia ,wymieszać i dodać do ubitych jajek.
Tortownicę natłuścić i obsypać mąką .
Piec w 180 C ok. 40 min.
Ja dzielę ciasto na 2 części i piekę w dwóch mniejszych tortownicach ( 23 cm.) powstają dwa torty.

Biszkopt makowy
1 szkl. mąki tortowej
1 szkl. maku
1 szkl. cukru
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia
wszystkie produkty zmieszać razem
1 kostka masła - rozpuścić ,wystudzone zmieszać z suchymi produktami
1 szkl białek
ubić na sztywno i wszystko razem delikatnie połączyć
dodać 1/2 szkl. rodzynek .
Piec 180 C ,40 min.

Tak jak wcześniej ,dzielę ciasto na dwie części i piekę w dwóch tortownicach.

Krem orzechowy

400 ml. mleka
30 dag cukru
40 dag zmielonych orzechów włoskich
40 dag masła (2 kostki)
50 g. spirytusu
Mleko zagotować ,dodać cukier, gotować na małym ogniu 10-15 min do zgęstnienia .Dodać orzechy ,gotować 10 min. ciągle mieszając .Ostudzić .
Masło zmiksować na pulchną masę ,dodawać porcjami wystudzoną masę orzechową ,zmiksować na jednolitą masę , dodać spirytus .

Do nasączenia
ok. 3 szkl. kawy z expresu
50 g. spirytusu
zmieszać

Przekładanie
Ciasto orzechowe podzielić na trzy części .
Makowe na dwie części .
Przekładamy w kolejności : na spód ,

orzechowe,
krem ,
makowe ,
krem ,
orzechowe ,
krem ,
makowe,
krem ,
orzechowe .

Całość-wierzch i boki smarujemy kremem.
Oczywiście w między czasie nasączamy kawą ze spirytusem .Ciasto jest dosyć wilgotne ,dlatego nie należy przesadzić . Górę tortu posypuję startą czekoladą .Wstawić do lodówki na kilka godzin.

Uf... mam nadzieję ,że ktoś to wszystko zrozumie !
Tort doskonale nadaje się do mrożenia , dlatego właśnie piekę dwa mniejsze ,dzielę na połówki albo ćwiartki i w razie niespodziewanych gości jest co na stół zapodać!





Tort toffi.
Przepis odbiega od oryginału ,który dawno temu znalazłam jako dodatek do margaryny.

Ciasto .
50 dag mąki
1/2 szkl. cukru pudru
15 dag płynnego miodu( 3 kopiaste łyżki)
1/2 kostki masła
2 jajka
1 op.cukru waniliowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Krem śmietanowy
1 l. śmietany 30 albo 36%
5 łyżeczek żelatyny
3 łyżki cukru pudru

Polewa
1 puszka słodzonego mleka skondensowanego

Do dekoracji
10 dag posiekanych orzechów włoskich

Do nasączenia
2,5 szkl. kawy z expresu

Z podanych składników zagnieść ciasto , podzielić na trzy części .Piec w piekarniku nagrzanym do 200 C ,10-12 min. (można upiec dzień wcześniej)
Mleko w puszce wstawić do garnka z wodą i gotować 3 godziny . (Są już gotowce)
Śmietanę ubić na puszystą masę z cukrem pudrem a następnie dodać do niej wcześniej rozpuszczoną żelatynę.
Pierwszy krążek z ciasta włożyć do tortownicy , nasączyć kawą .Na nim rozprowadzić połowę bitej śmietany .
Drugi krążek posmarować 1/3 ilości ugotowanego mleka (toffi) , posmarowaną stroną położyć na śmietanie , nasączyć kawą . Na nim rozprowadzić resztę śmietany .
Trzeci krążek , położyć na śmietanie ,nasączyć kawą ,posmarować resztą toffi ,posypać posiekanymi orzechami .

Ułatwienia .

Radziłabym nasączać ciasto kawą ,kładąc je spodnią stroną do góry ,jest bardziej porowata i łatwiej chłonie kawę.
Wierzchnią warstwę toffi, nakładać malutkimi porcjami , a potem rozsmarować ciepłym nożem.Ciasto po nasączeni jest bardzo miękkie i może się "rozłazić" dlatego tort formuję w tortownicy . Wstawić na kilka godzin do lodówki . Po zdjęciu obręczy tortownicy (wcześniej oddzielić ciasto ,ciepłym nożem od niej ) prezentuję się TAK!
Niestety więcej zdjęć nie udało mi się zrobić ,bo obiekt szybko znikł!
Dla ułatwienia ,zapodaję mój patent na formowanie krążków z ciasta . Są dosyć cienkie dlatego trudno ,by było je w całości przenieść do foremki .
Ciasto dzielę na trzy części .
Na papierze do pieczenia ,formuję krążek wielkości dna od tortownicy ( 27 cm.)
Naklejam na górę ,wcześniej przygotowany okrągły papier do pieczenia Przewracamy na drugą stronę , w ten sposób ciasto można bez problemu przenieść na formę do pieczenia.

SMACZNEGO!

3 marca 2009

Zamiast tv ...

To jest post ,dla widzów o mocnych nerwach... film mnie nie wciągnął ....aparat miałam pod ręką ,zaczęłam nocną sesję. Przyznam się ,że fotograf ze mnie jak z koziej .... trąba . Cyfrówkę posiadam od kilku miesięcy ,a i tak nie wiem co i jak. Hit tygodnia ,tak mnie "wciągnął" ,że z nudów zaczęłam rozpracowywać aparat fotograficzny .Leżąc na kanapie ,trochę na chybił trafił ,wciskałam wszystkie guziczki na nim i robiłam zdjęcia nie ruszając się z miejsca ,zapodaję tylko nieliczne ( film był długi i dużo tego narobiłam) Telewizja ogłupia ...he he he .
Jak dla mnie, aparaty,foto. powinny być trochę prostsze w obsłudze ,w tej chwili i tak nie pamiętam ,które zdjęcie ,w jakiej opcji było robione. . Lata świetlne upłyną zanim go rozpracuję!
Zazdroszczę tym ,którzy to potrafią!!!















Related Posts with Thumbnails