Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
18 kwietnia 2014
Wielkanoc .
Tegoroczne wielkanocne dekoracje raczej skromne , w większości przewaga jajek różnej maści ...
pod kloszem w gniazdku w towarzystwie porcelanowych motyli , wyjątek stanowi zardzewiała literka E ... po prostu blaszka w tym kształcie znaleziona na złomie ☺, szkoda .że nie było W ☺!
Rzeżucha w towarzystwie przepiórczych jajeczek ...
jajka bombki na gałązkach ...
w różach ...
i kolejne kwitnące gałązki ... oczywiści też ozdobione jajecznymi bombkami ...
skromnie i monotematycznie ,ale jak dla mnie w sam raz .
Za sprawą znajomej pojawił się pierwszy mazurek , na dodatek czekoladowy , czyli taki który Tuśka pochłonie z apetytem .
Tęczowe jajka to prezent od jeszcze jednej znajomej ... od sąsiadów dostałam domowej roboty wędliny , żyć nie umierać , Wielkanoc zapowiada się kolorowo i smakowicie ...
słonecznie , ciepło i zielono
Życzę Wszystkim zdrowych , pogodnych ,spokojnych ,radosnych Świąt Wielkanocnych , spędzonych w rodzinnej atmosferze .
Smacznego jajka , umiarkowanego lanego Poniedziałku , przyjemnych rodzinnych chwil przy wielkanocnym świętowaniu .
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie , moc świątecznych uścisków przesyłam i do miłego .
28 lipca 2009
A miało być...
Post z dużym opóźnieniem ,miałam go zamieścić w zeszłym tygodniu , nawet zdążyłam wkleić zdjęcia . Niestety nie dane mi było dokończyć .Ale po kolei....
W poprzednią sobotę udało mi się zakupić kilka rzeczy ,część w nowo odkrytym miejscu ,a część w zaprzyjaźnionej klamociarni. I już zaplanowałam sobie następny tydzień na pracy przy nich ... i nic z tego nie wyszło.
Początek tygodnia ...trzeba jechać do ludzi ,czyli do miasta ,pozałatwiać ,zakupić ,i tym podobne przyziemne sprawy ... duuuuże poświęcenie , bo wołami mnie trudno do miasta zaciągnąć!
Wtorek ,chyba się musiałam odstresować po miejskiej wycieczce , ogarnął mnie całodzienny szał porządkowy, domowo-ogrodowy. Myślałam sobie ... jutro przyjemności ,czyli zabiorę się za klamoty .
Środa , przyplątały się wiśnie ... znowu nici z przyjemności. Zabrałam się za robienie konfitur .
I tak, z myślą o uprzyjemnieniu sobie trochę otoczenia ,powstał bukiet liliowy.
Chwila spokoju...

Wieczorem ,mąż przyjeżdża z darami , gdzieś na trasie ,zakupił prawdziwki i kurki ...no to do roboty! Jeszcze tylko musiałam jechać do cioci i pożyczyć suszarkę do grzybów. Wróciłam nie tylko z suszarką ,ale z kwiatami i fasolką .Dobra i tak będę siedzieć w kuchni przy grzybach ,to co mi szkodzi ,część fasolki mogę przygotować i zamrozić.

Powstały kurki w zalewie octowej ...
i zapas suszonych prawdziwków .

Czwartek , Tuśce zachciało się zupy szczawiowej . Nie ma sprawy ... na działce szczawiu pod dostatkiem ,pleni się w najlepsze , narwę więcej ,będzie zapas.
Po południu zrobiło się spokojnie i chciałam poblogować ...to była właśnie cisza przed burzą. Oj działo się ...wichura trwała pół godziny . Prąd wyłączyli na kilkanaście godzin a połączenie z netem odzyskałam dopiero wczoraj.
W poprzednią sobotę udało mi się zakupić kilka rzeczy ,część w nowo odkrytym miejscu ,a część w zaprzyjaźnionej klamociarni. I już zaplanowałam sobie następny tydzień na pracy przy nich ... i nic z tego nie wyszło.
Początek tygodnia ...trzeba jechać do ludzi ,czyli do miasta ,pozałatwiać ,zakupić ,i tym podobne przyziemne sprawy ... duuuuże poświęcenie , bo wołami mnie trudno do miasta zaciągnąć!Wtorek ,chyba się musiałam odstresować po miejskiej wycieczce , ogarnął mnie całodzienny szał porządkowy, domowo-ogrodowy. Myślałam sobie ... jutro przyjemności ,czyli zabiorę się za klamoty .
Środa , przyplątały się wiśnie ... znowu nici z przyjemności. Zabrałam się za robienie konfitur .
I tak, z myślą o uprzyjemnieniu sobie trochę otoczenia ,powstał bukiet liliowy.
Chwila spokoju...
Wieczorem ,mąż przyjeżdża z darami , gdzieś na trasie ,zakupił prawdziwki i kurki ...no to do roboty! Jeszcze tylko musiałam jechać do cioci i pożyczyć suszarkę do grzybów. Wróciłam nie tylko z suszarką ,ale z kwiatami i fasolką .Dobra i tak będę siedzieć w kuchni przy grzybach ,to co mi szkodzi ,część fasolki mogę przygotować i zamrozić.
Powstały kurki w zalewie octowej ...
i zapas suszonych prawdziwków .
Czwartek , Tuśce zachciało się zupy szczawiowej . Nie ma sprawy ... na działce szczawiu pod dostatkiem ,pleni się w najlepsze , narwę więcej ,będzie zapas. Taki koncentrat szczawiowy własnej roboty ,jest o niebo lepszy niż gotowiec ze sklepu!
Wystarczy, opłukane liście szczawiu zagotować z małą ilością wody ( 10 minut)osolić , zmiksować ,przetrzeć przez sito . Jedyna niedogodność ... duża ilość liści szczawiu . Z pełnego 9 litrowego garnka ,wyszło 5 słoiczków!
Po południu zrobiło się spokojnie i chciałam poblogować ...to była właśnie cisza przed burzą. Oj działo się ...wichura trwała pół godziny . Prąd wyłączyli na kilkanaście godzin a połączenie z netem odzyskałam dopiero wczoraj.W piątek nastąpiło szacowanie strat i porządkowanie usłanego połamanymi gałęziami ogrodu .
Szkoda mi stareńkiej renklody , drzewo było już nadłamane ,ale owocowało pięknie .
Trochę połamanych gałęzi na śliwkach .
Brzoza

W tym tygodniu za to zdążyłam ( ale bez planowania) pomalować mini amforę i zrobić malutki bukiecik z suszonych róż ,którymi obdarowała mnie Monika . Jaszcze raz dziękuję!
Trochę połamanych gałęzi na śliwkach .
Brzoza
W tym tygodniu za to zdążyłam ( ale bez planowania) pomalować mini amforę i zrobić malutki bukiecik z suszonych róż ,którymi obdarowała mnie Monika . Jaszcze raz dziękuję!
15 lipca 2009
Suszy się...
Ostatnio zabrałam się za suszenie ziół,co prawda zaczęłam od lawendy ,którą dostałam ,a jeszcze po drodze załapały się róże.Stały w wazonie przez tydzień ,nie tracąc nic na urodzie ,pomyślałam ,że jeżeli takie dzielne ,przedłużę ich żywot .
Niektóre zioła z mojego ogrodu, już nadają się do suszenia jak majeranek ,tymianek ,oregano i mięta cytrynowa .Inne jeszcze muszą podrosnąć .Martwi mnie jednak duża wilgotność ,prawdopodobnie reszta pójdzie do suszarki.
Z lawendy wyszły dwa większe ,pięknie pachnące bukieciki ...

a z resztek trzeci maleńki .
Ramkę zrobiłam dosyć dawno z plastikowych sztukaterii. Wczoraj na szybko lekko ją spatynowałam i powstała mała pachnąca dekoracja do łazienki.
A jeżeli post o suszu i jestem w łazience ,to pokażę drzewka z jemioły .Co prawda stare ci one jak na susz ,trochę im listów ubyło przez odkurzanie i odświeżanie .Zrobiłam je na pierwsze nasze bożonarodzeniowe święta w tym domu. Jemioła pięknie się wybarwiła na kolor starego złota ,w tym roku postaram się zrobić nowe.
Niestety łazienka to jedyne pomieszczenie ,gdzie jakimś dziwnym trafem żywe kwiaty padają jeden po drugim ,jemiołowe drzewka trochę ratują sytuację . Ostatnio nastąpiła kolejna próba ,wstawiłam paprotkę ,zobaczę jak długo wytrzyma ... tfu ,tfu , tfu ...na psa urok .Przesądna to ja nie jestem ,ale co mi szkodzi.
Zdjęcia uczynione trochę przez przypadek ,obudziłam się dzisiaj po 4 nad ranem????Przy okazji zajrzałam do Tuśki i spodobał mi się widok ściany nad jej łóżkiem .Poranne promienie słońca spotęgowały jeszcze kolor ścian w jej pokoju. Dobrze ,że się nie obudziła i nie zobaczyła matki latającej o świcie nad nią z aparatem...hi hi hi.
Ale wszystko w temacie ,bo wianuszek komunijny też się ładnie zasuszył.

Pamiętacie Zuzannę ? Ma już 3,5 miesiąca . Wyrasta na bardzo przyjacielskie i przymilne zwierzę .Biega teraz swobodnie i widać ,że sprawia jej to wielką frajdę . Nic dziwnego ,że Tusia co chwilę chadza tam w odwiedziny.
Poznała...wyraz pięknego pyszczydełka się zmienił , oczy przymrużone.....
biegnie ....wie już ,że dostanie coś smacznego...
Niektóre zioła z mojego ogrodu, już nadają się do suszenia jak majeranek ,tymianek ,oregano i mięta cytrynowa .Inne jeszcze muszą podrosnąć .Martwi mnie jednak duża wilgotność ,prawdopodobnie reszta pójdzie do suszarki.
Z lawendy wyszły dwa większe ,pięknie pachnące bukieciki ...
a z resztek trzeci maleńki .
Ramkę zrobiłam dosyć dawno z plastikowych sztukaterii. Wczoraj na szybko lekko ją spatynowałam i powstała mała pachnąca dekoracja do łazienki.
A jeżeli post o suszu i jestem w łazience ,to pokażę drzewka z jemioły .Co prawda stare ci one jak na susz ,trochę im listów ubyło przez odkurzanie i odświeżanie .Zrobiłam je na pierwsze nasze bożonarodzeniowe święta w tym domu. Jemioła pięknie się wybarwiła na kolor starego złota ,w tym roku postaram się zrobić nowe.
Niestety łazienka to jedyne pomieszczenie ,gdzie jakimś dziwnym trafem żywe kwiaty padają jeden po drugim ,jemiołowe drzewka trochę ratują sytuację . Ostatnio nastąpiła kolejna próba ,wstawiłam paprotkę ,zobaczę jak długo wytrzyma ... tfu ,tfu , tfu ...na psa urok .Przesądna to ja nie jestem ,ale co mi szkodzi.
Zdjęcia uczynione trochę przez przypadek ,obudziłam się dzisiaj po 4 nad ranem????Przy okazji zajrzałam do Tuśki i spodobał mi się widok ściany nad jej łóżkiem .Poranne promienie słońca spotęgowały jeszcze kolor ścian w jej pokoju. Dobrze ,że się nie obudziła i nie zobaczyła matki latającej o świcie nad nią z aparatem...hi hi hi.
Ale wszystko w temacie ,bo wianuszek komunijny też się ładnie zasuszył.
Pamiętacie Zuzannę ? Ma już 3,5 miesiąca . Wyrasta na bardzo przyjacielskie i przymilne zwierzę .Biega teraz swobodnie i widać ,że sprawia jej to wielką frajdę . Nic dziwnego ,że Tusia co chwilę chadza tam w odwiedziny.
Ostatnia wizyta.
Wołamy ...jeszcze nie załapała kto przerywa jej skubanie trawy ,
Poznała...wyraz pięknego pyszczydełka się zmienił , oczy przymrużone.....
biegnie ....wie już ,że dostanie coś smacznego...
Subskrybuj:
Posty (Atom)













