Mróz trzyma , miejmy nadzieję ,że prognozy się sprawdzą i trochę popuści ,przyznam się ,że mam już dość ubierania się na cebulę . Co prawda można znaleźć i plusy ,słońce nie kryje się za chmurami i można doładować akumulatory po czym zalecana jest rozgrzewka ku zdrowotności ,tak więc zapraszam na rozgrzewające napoje .

A wracając do poprzedniego posta ...nie spodziewałam się ,że garderoba wzbudzi u Was takie zainteresowanie , dziękuję za Wasze ciepłe opinie o jej nowym wyglądzie , to naprawdę wiele dla mnie znaczy i daje kopa do dalszych domowych rewolucji.
Dziękuję i serdeczności przesyłam
Garderoba ,garderobą , za to kartony w sweterkach ... te to dopiero namieszały !
Prosiłyście o sposób na uszycie, zatem udałam się ponownie do S H w poszukiwaniu kolejnego swetra ,by pokazać jak powstają pokrowce na kartony, trzeci karton szczęśliwie jeszcze posiadałam. Trafiły się nawet dwa sweterki w rozmiarze XXL... ale o wykorzystaniu drugiego będzie w dalszej części postu.
Po pierwsze , należy wyciągnąć pojedynczą nić dzianiny na wysokości wszycia rękawów , bardzo pomocne jest do tego szydełko , następnie spruć dwa rządki...
by mięć czym zakończyć dzianinę , oczywiście przy pomocy szydełka . Tak więc zainteresowane czeka mała dłubaninka . Rękaw odpruć , będzie wykorzystany na pokrowiec pokrywy. Nie próbujcie rozcinać nożyczkami , wystarczy wewnątrz rękawa znaleźć szew i przeciąć odpowiednio nitkę a szew pętelkowy łatwo się spruje.
W międzyczasie można przykleić do pudła i pokrywy przycięte na wymiar boków paski plastikowej, czyli tej czepliwej z haczykami, część rzepu , klejem polimerowym . Druga cześć taśmy będzie przyszywana do dzianiny .
Wyciąć z płótna prostokąt o wymiarach dna kartonu i obrobić na maszynie . Dla ambitniejszych krawcowych ,można do tego celu wykorzystać drugi rękaw . Radzę wcześniej naciągnąć sweter na karton i zaznaczyć np .szpilką miejsca wszycia narożników.
Płótno przyszyłam 1 cm. od brzegu zygzakiem do dzianiny , następnie przyszyć zygzakiem , na górnej krawędzi , od wewnętrznej strony pokrowca , pocięte na wymiar paski rzepu ( część czepiająca ) . W narożnikach zostawić ok. 0,5 cm przerwy między paskami rzepa .
Gotowe .
Trochę trudniej jest z uszyciem pokrowca pokrywy ,ale to dlatego ,że moje kartony były na tyle duże ,że wielkość rękawa wykorzystałam maksymalnie naciągając ile się da dzianinę .( wymiar pudła 46 x 27 , wysokie na 36 cm.)
Na lewej stronie dzianiny zszyć narożniki pokrowca na pokrywę ,następnie w odległości około 1 cm . przeszyć ściegiem obrębiającym dwukrotnie i dopiero wtedy odciąć nadmiar dzianiny . Odradzam najpierw ciąć i obrębiać ,jak wiadomo dzianina się rozciąga i wyjdzie nam falbanka.
Teraz należy przyszyć zygzakiem jeden bok rzepu, przyłożony stroną czepiającą do dzianiny , odciąć nadmiar rękawa , rzep wywinąć do środka pokrowca i przyszyć taśmę dookoła zygzakiem .
Na krótszych bokach , gdzie nie ma nadmiaru dzianiny i nie trzeba przycinać ,wystarczy rzep przyszyć zygzakiem wewnątrz pokrowca . Strasznie trudno napisać to w miarę prosto i zrozumiale ale uwierzcie , staram się jak mogę !
Tak to wygląda od środka pokrywy.

Trafił do Tuśkowej garderoby dopełniając jej wystrój .

a intarsja w kształcie gwiazdy na blacie zajaśniała na nowo.
Oszlifowałam ... i utknęłam przy pracy w Tuśkowej garderobie ,w międzyczasie dumając jak by tu ,,ożywić " mebelek i tak wydumałam malowanie a la Róża Wiatrów. Dla zainteresowanych malowaniem mebli w takie graficzne wzory , przy pomocy taśmy malarskiej, radzę taśmę na brzegu przykleić bardzo starannie dociskając np. paznokciem (ja tak robiłam ) i malować lekko rozcieńczoną farbą metodą suchego pędzla . Uniknie się w ten sposób podciekania farby pod taśmę.
Noga pomalowana za pomocą gąbki ciemnobeżową ,po wyschnięciu przetarta i zabezpieczona kremem woskowym .
Blat po naniesieniu wszystkich kolorów przetarty drobnym papierem ściernym , najlepiej sprawdza mi się papier ścierny na cienkiej miękkiej gąbce. Następnie kilka warstw bezbarwnego lakieru akrylowo wodnego, po wyschnięciu przetarte tak jak poprzednio ściernym na gąbce , na koniec krem woskowy .

Przy okazji zaprezentuje się butelka z pozytywką ,którą dawno temu wygrzebał z zakamarków piwnicy Teść i sprezentował Tuśce , siedziała przy niej swego czasu i zauroczona przyglądała się jak wiruje mała baletnica. Swoją drogą ,że ja jeszcze tej piwnicy nie nawiedziłam , kto wie na co bym trafiła ... może by się tam wprosić?
A na pożegnanie ... wyczekując z utęsknieniem cieplejszych dni ... ku zdrowotności !
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do miłego!

















































