18 kwietnia 2014
Wielkanoc .
Tegoroczne wielkanocne dekoracje raczej skromne , w większości przewaga jajek różnej maści ...
pod kloszem w gniazdku w towarzystwie porcelanowych motyli , wyjątek stanowi zardzewiała literka E ... po prostu blaszka w tym kształcie znaleziona na złomie ☺, szkoda .że nie było W ☺!
Rzeżucha w towarzystwie przepiórczych jajeczek ...
jajka bombki na gałązkach ...
w różach ...
i kolejne kwitnące gałązki ... oczywiści też ozdobione jajecznymi bombkami ...
skromnie i monotematycznie ,ale jak dla mnie w sam raz .
Za sprawą znajomej pojawił się pierwszy mazurek , na dodatek czekoladowy , czyli taki który Tuśka pochłonie z apetytem .
Tęczowe jajka to prezent od jeszcze jednej znajomej ... od sąsiadów dostałam domowej roboty wędliny , żyć nie umierać , Wielkanoc zapowiada się kolorowo i smakowicie ...
słonecznie , ciepło i zielono
Życzę Wszystkim zdrowych , pogodnych ,spokojnych ,radosnych Świąt Wielkanocnych , spędzonych w rodzinnej atmosferze .
Smacznego jajka , umiarkowanego lanego Poniedziałku , przyjemnych rodzinnych chwil przy wielkanocnym świętowaniu .
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie , moc świątecznych uścisków przesyłam i do miłego .
21 marca 2014
Kuchenne półki .
Dzieńdoberek w ten piękny pierwszy dzień wiosny ! Wczoraj nawet wyszorowałam taras ( znowu mi coś w krzyżu przeskoczyło...) , wiosenne porządkowanie ogrodu czas najwyższy zacząć ... niektórzy są już nawet po tej robocie ... może dzisiaj się skuszę ? Jak na razie pogodę wykorzystałam na oszlifowanie kilku desek . Stare deski boazeryjne wykorzystałam już swego czasu do budowy mebli tarasowych , o których pisałam TUTAJ . Tym razem zmontowałam z nich plecy do półki kuchennej , reszta elementów to stare zwieńczenie jakiegoś mebla zakupione na Allegro , kilka półek i wyciętych do nich wsporników .
A jak już wszystko razem pokleiłam , to w stare elementy wtarłam mocno rozcieńczoną farbę akrylowo wodną , reszta nowych elementów pomalowana kilka razy po całości .
Stary wieszaczek wisiał długo za drzwiami , mało widoczny ,postanowiłam umieścić go na półce , co by oko nim wreszcie nacieszyć .
Zastąpiła go inna stara półka z wieszakami , którą oczyściłam , dokleiłam deskę na której wcześniej zamocowany był wieszak z ceramicznymi szyldami , wszystko przez to ,że nie chciało mi się wiercić nowych dziur w ścianie do montażu .
W oczyszczone drewno wtarłam rozcieńczoną farbę w kolorze orzecha włoskiego ,deska z metalowym napisem pomalowana kilkakrotnie tym samym kolorem. Zawisła tu też ,,stara nowość " ...
Fartuszek kuchenny przerobiony ze starej lnianej sukienki ... załatwiłam ją kiedyś farbą , tak to jest jak się nie chce przebierać do malowania .
Falbankami i kieszeniami zasłoniłam plamki ...
a do kompletu uszyłam jeszcze rękawice kuchenne .
Kilka desek boazeryjnych jeszcze zostało , mam plan na ich wykorzystanie , piszę post i co chwilę zerkam na ogród który woła rozpaczliwie o porządkowanie ... no nie wiem , trudny wybór , może jednak dotlenię się najpierw . A Wy jak macie zamiar spędzić ten weekend , bo może najlepszą wersją byłoby doświetlenie przysadki w pozycji horyzontalnej , słońce kusi ☺!
Pozdrawiam Wszystkich zerkających do Jagodowego słonecznie i ciepło ... i do miłego .
A jak już wszystko razem pokleiłam , to w stare elementy wtarłam mocno rozcieńczoną farbę akrylowo wodną , reszta nowych elementów pomalowana kilka razy po całości .
Stary wieszaczek wisiał długo za drzwiami , mało widoczny ,postanowiłam umieścić go na półce , co by oko nim wreszcie nacieszyć .
Zastąpiła go inna stara półka z wieszakami , którą oczyściłam , dokleiłam deskę na której wcześniej zamocowany był wieszak z ceramicznymi szyldami , wszystko przez to ,że nie chciało mi się wiercić nowych dziur w ścianie do montażu .
W oczyszczone drewno wtarłam rozcieńczoną farbę w kolorze orzecha włoskiego ,deska z metalowym napisem pomalowana kilkakrotnie tym samym kolorem. Zawisła tu też ,,stara nowość " ...
Fartuszek kuchenny przerobiony ze starej lnianej sukienki ... załatwiłam ją kiedyś farbą , tak to jest jak się nie chce przebierać do malowania .
Falbankami i kieszeniami zasłoniłam plamki ...
a do kompletu uszyłam jeszcze rękawice kuchenne .
Kilka desek boazeryjnych jeszcze zostało , mam plan na ich wykorzystanie , piszę post i co chwilę zerkam na ogród który woła rozpaczliwie o porządkowanie ... no nie wiem , trudny wybór , może jednak dotlenię się najpierw . A Wy jak macie zamiar spędzić ten weekend , bo może najlepszą wersją byłoby doświetlenie przysadki w pozycji horyzontalnej , słońce kusi ☺!
Pozdrawiam Wszystkich zerkających do Jagodowego słonecznie i ciepło ... i do miłego .
10 lutego 2014
Stojak na kapelusz.
Nic na to nie poradzę , że kręcą mnie starocie , nie tylko meble , ale przedmioty codziennego użytku z dawnych lat .Grzybki do cerowania , kałamarze , nawijaki do materiałów , wspomniany w tytule stojak na kapelusze czy wszelkiego rodzaju stare gadżety kuchenne . Niestety nie na wszystkie tego typu rzeczy miałam okazję natrafić i przygarnąć ,dlatego nieraz z powodu ,,chciejstwa" trzeba sobie przedmiot samodzielnie wyprodukować .
Na szczęście stojak na kapelusze jest prosty w wykonaniu : drewniana miseczka , talerzyk na świece , kawałek toczonej tralki , cała zbieranina to oczywiście efekt mojego zbieractwa .
Wiem , wiem , niektórzy popukają się w głowę i stwierdzą , na co komu stojak na kapelusze w czasach gdy ich się nie nosi . Nie będę pokrętnie się tłumaczyć , doceniam po prostu kunszt rzemieślniczy ręcznej roboty z dawnych lat , przedmiotów codziennego użytku , wykonanych z dbałością o szczegóły .
Pewnie dlatego lubię oglądać angielskie filmy , których akcja rozgrywa się np. w czasach wiktoriańskich . Zdarza się wtedy ,że ucieka mi wątek bo zbyt intensywnie przyglądałam się scenografii . Dobrym przykładem gapienia się na wystrój wnętrz ,może być serial BBC ,,Wszystko dla pań " na motywach powieści Emila Zoli , perypetie pracowników pierwszego domu towarowego w Anglii .
Niestety nie potrafię śledzić seriali i przypadkiem trafiłam na trzy odcinki , ale to wystarczyło by podziwiać w jaki sposób , kiedyś kupcy prezentowali wszelkiego rodzaju towary ... zauważyłyście w gablocie szpule na wstążki ? Miodzio !
Zresztą , nie ma co daleko szukać ,rodzima produkcja i polskich handlowców , można było oglądać w sklepie Wokulskiego , chciałabym trafić w takie miejsce choć na chwilę .
Cóż , czasy się zmieniły , mam teraz choć namiastkę z tych klimatów .
A skoro o filmach , to pamiętam do dziś scenę z ,,Sherlocka Holmesa" z Robertem Downey Jr. gdzie stała cała masa szklanych kloszy ... no i wszystkie poszły w drobny mak ... byłam niepocieszona takim marnotrawstwem ... wiem ,durna jestem.
Za to u mnie kloszy przybywa , tym razem udało mi się przygarnąć w międzyczasie 3 mniejsze sztuki...
drewnianą podstawę pod kałamarz ...
a że nie dociągam czasami pomimo okularów , drobnym druczkiem wydrukowanych opisów na opakowaniach produktów spożywczych , mini lupa którą można zawiesić na łańcuszku , przyda mi się bardzo !
W ten sposób pomalutku biurko się zagraca.
Zrezygnować jednak z wygrzebywania na targach ,czy giełdach ,części zamiennych nie zamierzam , z prostej przyczyny , wcześniej czy później do czegoś się przydają , jak np. połamany kinkiet na świeczki do pianina . Obsadki na świece uzupełniły ramiona z żyrandola które kiedyś zamontowałam na deskach znalezionych w lesie , pisałam o tym TUTAJ .
Zresztą dechy wzbogacone zostały przez lustra , jedną ramkę posiadałam od dawna a na drugą identyczną trafiłam latem na giełdzie w Cieplicach ... ziarnko do ziarnka ... a uzbiera się na dwa kinkiety ... ha , ha , ha .
Na koniec przedstawię Wam nowego członka rodziny ,przybłąkał się jesienią , z problemami zdrowotnymi , po kilku wizytach u weterynarza wydaję się ,że już jest dobrze .
Oto około 2 letni kocurek , Bazyliszek ... w skrócie Bazyl ... a tak w ogóle podejrzewam go o koligacje z surykatkami.
Futrzak wypatruje wiosny ,niestety poluje na ćwierkające coraz namiętniej ptaki ... w weekend siedziałam na tarasie grzejąc kości , jednak nie wierzę w cuda i zima ,bo jednak trwa , pokaże jeszcze na co ją stać , coś podejrzanie za ciepło jest .
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do miłego !
Na szczęście stojak na kapelusze jest prosty w wykonaniu : drewniana miseczka , talerzyk na świece , kawałek toczonej tralki , cała zbieranina to oczywiście efekt mojego zbieractwa .
Wiem , wiem , niektórzy popukają się w głowę i stwierdzą , na co komu stojak na kapelusze w czasach gdy ich się nie nosi . Nie będę pokrętnie się tłumaczyć , doceniam po prostu kunszt rzemieślniczy ręcznej roboty z dawnych lat , przedmiotów codziennego użytku , wykonanych z dbałością o szczegóły .
Pewnie dlatego lubię oglądać angielskie filmy , których akcja rozgrywa się np. w czasach wiktoriańskich . Zdarza się wtedy ,że ucieka mi wątek bo zbyt intensywnie przyglądałam się scenografii . Dobrym przykładem gapienia się na wystrój wnętrz ,może być serial BBC ,,Wszystko dla pań " na motywach powieści Emila Zoli , perypetie pracowników pierwszego domu towarowego w Anglii .
Niestety nie potrafię śledzić seriali i przypadkiem trafiłam na trzy odcinki , ale to wystarczyło by podziwiać w jaki sposób , kiedyś kupcy prezentowali wszelkiego rodzaju towary ... zauważyłyście w gablocie szpule na wstążki ? Miodzio !
Zresztą , nie ma co daleko szukać ,rodzima produkcja i polskich handlowców , można było oglądać w sklepie Wokulskiego , chciałabym trafić w takie miejsce choć na chwilę .
Cóż , czasy się zmieniły , mam teraz choć namiastkę z tych klimatów .
A skoro o filmach , to pamiętam do dziś scenę z ,,Sherlocka Holmesa" z Robertem Downey Jr. gdzie stała cała masa szklanych kloszy ... no i wszystkie poszły w drobny mak ... byłam niepocieszona takim marnotrawstwem ... wiem ,durna jestem.
Za to u mnie kloszy przybywa , tym razem udało mi się przygarnąć w międzyczasie 3 mniejsze sztuki...
drewnianą podstawę pod kałamarz ...
a że nie dociągam czasami pomimo okularów , drobnym druczkiem wydrukowanych opisów na opakowaniach produktów spożywczych , mini lupa którą można zawiesić na łańcuszku , przyda mi się bardzo !
Bywa jednak ,że wpadają mi w ręce niezbyt przydatne drobiazgi ,jak te drewniane śruby ... na razie je podziwiam ale kto wie , może się kiedyś przydadzą .
W ten sposób pomalutku biurko się zagraca.
Zrezygnować jednak z wygrzebywania na targach ,czy giełdach ,części zamiennych nie zamierzam , z prostej przyczyny , wcześniej czy później do czegoś się przydają , jak np. połamany kinkiet na świeczki do pianina . Obsadki na świece uzupełniły ramiona z żyrandola które kiedyś zamontowałam na deskach znalezionych w lesie , pisałam o tym TUTAJ .
Zresztą dechy wzbogacone zostały przez lustra , jedną ramkę posiadałam od dawna a na drugą identyczną trafiłam latem na giełdzie w Cieplicach ... ziarnko do ziarnka ... a uzbiera się na dwa kinkiety ... ha , ha , ha .
Na koniec przedstawię Wam nowego członka rodziny ,przybłąkał się jesienią , z problemami zdrowotnymi , po kilku wizytach u weterynarza wydaję się ,że już jest dobrze .
Oto około 2 letni kocurek , Bazyliszek ... w skrócie Bazyl ... a tak w ogóle podejrzewam go o koligacje z surykatkami.
Futrzak wypatruje wiosny ,niestety poluje na ćwierkające coraz namiętniej ptaki ... w weekend siedziałam na tarasie grzejąc kości , jednak nie wierzę w cuda i zima ,bo jednak trwa , pokaże jeszcze na co ją stać , coś podejrzanie za ciepło jest .
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do miłego !
Etykiety:
dekoracje,
dodatki z byle czego,
robótki ręczne,
sypialnia
27 stycznia 2014
Mañana .
Styczeń mija , a to dopiero pierwszy post w 2014 r. , i tak naprawdę ,to niczym szczególnym pochwalić się nie mogę . Przyznam się ,że od dłuższego czasu mam wieczną mañanę , święta nie pomogły , wręcz stan pogłębiły , coraz więcej robótek odkładałam na JUTRO . Dobrze ,że chociaż zdiagnozowałam swój stan i postanowiłam walczyć z moją Mañaną . Po pierwsze , pomalutku biorę się za odgruzowanie
warsztatu z rzeczy do zrobienia , które podrzucili mi znajomi , na zmianę z zaległościami domowymi .A najdłużej niewykończoną pracą , były płytki na obudowie wanny , 8 lat ... kategoria : wieczna mañana !
Listwa piankowa pokryta plastikiem , półwałek , przecięty wzdłuż na pół , tak powstały ćwierćwałki którymi zrobiłam ramki przy płytkach . Klejone na klej montażowy wodny Ceresit (Henkel ) CB 100 . Pierwszy raz używałam więc podzielę się spostrzeżeniami. Konsystencja , coś między sylikonem a klejem , łatwo się rozprowadza , łatwo usunąć nadmiar do czysta mokrą ściereczką ,dosyć szybko wiąże . Będę testować na innych powierzchniach , czyli drewno ,styropian ,cegła , ceramika , beton , płyty kartonowo-gipsowe , płyty pilśniowe , sklejka , kamień , MDF .Wypełnia ubytki , można malować .Jak widać dużo możliwości zastosowania , więc może komuś te wiadomości będą pomocne.
I to by było na tyle przydatnych nowinek ...
całość pomalowana ...
i z listy rzeczy zaniedbanych ...w końcu wykreślona !
A jak już jestem w łazience , pokażę małe giełdowe trafienia sprzed kilku miesięcy ...
ceramiczny pojemnik toaletowy ( 5 zł.) , uzupełnił komplet łazienkowy ,dzban z misą ...
oraz komplet szklanych pojemników toaletowych ( 10 zł. ),
Poza tym , stara waga łazienkowa zyskała szkło ...
wymontowane z zegara ,okazyjnie zakupionego w tym celu na giełdzie.
Mróz chwycił i nie puszcza , rośliny przytyły od marznącego deszczu , im wystarczy trochę ciepełka by wróciły do dawnych gabarytów , oj , żeby to było takie proste w moim przypadku ! A mañana nie odpuszcza tak łatwo .... może jutro zabiorę się za siebie.
Wszystkich zerkających do Jagodowego pozdrawiam serdecznie i do miłego !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
