29 czerwca 2016

Karnisz do kompletu .

Od dawna chciałam zawiesić zasłonę miedzy jadalnią a salonem , a że ostatnio trafiłam na niedrogi cienki len w odpowiednim kolorze  na zasłonę , mogłam wreszcie zamysł zrealizować .
Jednak musiałam jeszcze zrobić karnisz do kompletu , takiego na którym już wiszą rolety na oknie w jadalni . O tym ja go zrobiłam można przeczytać i zerknąć TUTAJ .
Tym razem zrobiłam go trochę inaczej , do wsporników przykleiłam żeliwne rozetki za pomocą kleju  Den Braven , Mamut a w drewnianym drążku wywierciłam otwór na żeliwne groty . Drewniane elementy pomalowane ciemno popielatą farbą , na to po wyschnięciu cienka warstwa czarnej , na koniec przetarte papierem ściernym .

Okno  w jadalni przyozdobione niewielką ilością materiału w związku z tym uważam że ...
zasłona na granicy jadalni z salonem nie przytłacza nadmiarem materiału we wnętrzu ☺
Zmiana niewielka a nadaje przytulności , ameryki nie odkryłam , wiadomo od dawien dawna wszak ,że materiały ocieplają wnętrza .






Wszystkich odwiedzających Jagodowy pozdrawiam serdecznie i do miłego !

15 czerwca 2016

Robota dla Kopciuszka .

Jeżeli wiosną znikam na dłużej , to znaczy ,że mam ambitny plan odwalić pańszczyznę w ogrodzie . Wspominałam już nie raz ,że ogrodniczka ze mnie cienka , jak nie muszę , na ziemię nie rzucam się z rozkoszą  tylko z obowiązku ☺ nie moja bajka . Już na starcie wynalazłam sobie inną robotę , zamiast ziemią , zajęłam się kamieniami . Chyba 8 lat temu przerzuciłam 17 ton kamyków , by powstała ścieżka prowadząca do domu , kamykami wysypałam też kilka innych miejsc w okolicach domu . Wtedy zamiast krawężników regulujących ścieżkę  , wykorzystałam stare deski , jednak po tylu latach drewno spróchniało i kamyczki na brzegach zmieszały się z ziemią i opadającym igliwiem .Czas najwyższy było coś z tym zrobić , zakupiłam więc kostkę brukową  by wyregulować rozsypane kamyki .Układanie kostki to pikuś i sama przyjemność , najpierw musiałam przesiać te zasypane kamyczki , stąd właśnie tytuł , bo robiłam za piep....... Kopciuszka przez bity tydzień . Taaaa , tylko ja potrafię znaleźć sobie odpowiednią alternatywę , praca z roślinkami , czy kamieniołomy ☺

Ale w sumie nie żałuję , zrobiło się schludniej , poszłam nawet dalej robiąc rabatki obwiedzione kostką i zasadziłam sporo nowych roślinek ... ☺ brawo ja ! ...
doniczki przy okazji też się zapełniły roślinkami ...
Potem znowu przesiewanie kamieni pod świerkiem ... połączone z sadzeniem ... tylko nie myślcie ,że pokochałam ogrodnictwo ☺

Pomalutku przesuwałam się z pracami w głąb ogrodu ...

byle dotrzeć do krzesła i odsapnąć ☺
jak widać dotrzymuje mi zawsze towarzystwa Bazyliszek , robiąc zdjęcia miałam go zawsze niedaleko . Gdzie przystanęłam ,tam on , od razu obok zalegał ...
i jak tu nie zrobić mu zdjęcia ☺
W ogródku niewiele , jeżeli ma być taka susza nadal jak do tej pory , nie wspominając nawet o ubiegłym suchym lecie , postawiłam tylko na podstawowe warzywa i to raczej naciowe oraz  zioła .
Zawlokłam Was do ogródka ze względu na to krzesło ...
i oczywiście kamyczki ☺ . Po wycięciu uschniętego drzewa zostało puste miejsce , stwierdziłam ,że będzie w sam raz na miejsce odpoczynku przy pracach ogrodowych , zwłaszcza z moim zacięciem do grzebania w ziemi . Ale jak już jest gdzie przysiąść , to aż głupio nie zabrać się do roboty .... noż ile można siedzieć ☺ ?
Puste miejsce po drzewie wyregulowałam obrzeżem ogrodowym ,wyłożyłam agrowłókniną i wysypałam kamyczkami .  Krzesło już miałam , co prawda oszlifowałam je na nowo i zaolejowałam , potrzebowałam tylko stolika . Udałam się w tym celu na giełdę i szczęście dopisało ,bo kupiłam żeliwną nogę , chociaż nie do końca jestem przekonana czy takie było jej pierwotne  przeznaczenie .Była wyższa , dopiero gapa w domu odkryłam ,że składa się z dwóch części i można ją rozkręcić ☺dorobiłam drewniany okrągły blat i wysokość jest w sam raz , alllle ...
została druga cześć , wykombinowałam ,że może by tak powstał stolik etażerka ?
Na razie stoi na próbę bez skręcania , mogę przewiercić blat i skręcić na dłuższej śrubie , co myślicie ... skręcać ?


Na koniec odnowiłam starą latarnię , którą kilka lat temu kupiłam za grosze .
Widać dlaczego za grosze , stan agonalny , jedna szufladka trzymała się na słowo honoru , druga straciła go dawno z kretesem ☺ dolne ścianki boczne spróchniałe .
Wyrzuciłam co spróchniałe , wyszlifowałam , dorobiłam nowe szufladki i boczne ścianki , metalowe elementy wyczyściłam i pomalowałam na czarno .
Drewno pomalowane rozcieńczoną jasno brązową farbą , po wyschnięciu przetarte i zawoskowane .

Na tym kończę ogrodowe opowieści , pozdrawiam wszystkich odwiedzających Jagodowy i do miłego !

20 kwietnia 2016

Stolnica plus namiot dla malutkiej księżniczki .

Zestawienie stolnicy z namiotem dziecięcym raczej nietypowe ,ale tak się złożyło ,że powstały mniej więcej w tym samym czasie ,więc musicie jakoś to przetrawić ☺
Co jakiś czas gdy robiłam na obiad kluchy , nachodziła mnie myśl ,że warto by było posiadać stolnicę ,chodziło raczej o względy praktyczne , bałagan jest tylko na stolnicy a nie na całym blacie z przyległościami na niej stojącymi . Wstrzymywał mnie jednak  brak odpowiedniej dechy do jej zrobienia a myśl ulatywała  do kolejnego razu lepienia np. kopytek . Ostatnio jednak zdobyłam dwie stare dechy z odzysku , jedną z nich wykorzystałam do  zbudowanie takiej właśnie pomocy kuchennej  . Podniosłam sobie troszeczkę poprzeczkę ,sama w sobie stolnica jest jak wiadomo praktyczna ale można jej wygląd trochę podrasować , żeby nie było nudno i standardowo , do stolnicy dodałam uchwyty zrobione ze skórzanego paska ...
deseczki okalające stolnicę powycinałam  w ciut fikuśniejsze kształty niż to bywa w typowych stolnicach ...
na koniec ... nie mogłam się powstrzymać i udekorowałam malutką owalną tabliczką pomalowaną farbą tablicową .
A tu , wszystko co było mi potrzebne do budowy . Niewiele  ...
a tyle ma radochy ...
że od razu musiałam wykorzystać ją w praktyce ☺
Przy okazji zdjęć w kuchni pochwalę się ostatnią moją zdobyczą , starą tacą pięknie pokrytą  patyną , której nie zamierzam czyścić ☺
Ostatnio  wywiało mnie do większego miasta ,w związku z tym wykorzystałam sytuację  żeby nawiedzić T.K.Maxx , miałam mnóstwo czasu , na dwa sklepy w różnych centrach handlowych i wiecie co ... uśmiałam się sama z siebie bo stwierdziłam ,że chyba już nie potrzebuję zbyt wiele ( rozsądek się załączył nieoczekiwanie ☺ ) , a jeżeli czegoś brak , to  mogę sobie wiele rzeczy zrobić samodzielnie , tak jak stolnicę ☺.  Wyszłam tylko z JEDNĄ puszką na płatki ☺ ☺ ☺ i to prawdopodobnie   tylko w akcie  desperacji zakup poczyniony .
A propos , większego miasta , głównym moim celem były odwiedziny  rodzinki ,Tuśka za to zaliczyła Pyrkon . Nie wypada tak z pustymi rękami ☺ ☺ ☺ , zwłaszcza ,że  najważniejszy członek rodziny , to cudna  malutka  dziewuszka  . 
Uszyłam dla niej namiot  odpowiedni dla słodkiej księżniczki .
Tym razem mając więcej czasu dodałam okienka z zasłonkami  .


Nowa właścicielka ,jeszcze za dużo nie mówi ,tak , że oprócz uśmiechu , konkretnego zdania  o nowym lokum nie usłyszałam , za to jej mamie na widok namiotu oczy się zaświeciły i wyznała ,że właśnie o czymś takim marzyła do pokoju córci ☺ ... znacie to uczucie ciepła połechtanej duszy ,gdy okazuje się ,że spełniłaś marzenie nawet tak niewielkie ?  Poczułam się bosko ☺ i dziękuję Wam kochani za przemiłą gościnę  a policzki wołowe to hicior , już nawet wiem gdzie taki produkt u nas nabyć , tylko jeszcze przepis i będę  eksperymentować mam nadzieję z sukcesem  ☺  ... chociaż po namyśle ,stwierdzam ,że koniecznie musicie nas jak najszybciej odwiedzić  ☺ ☺ ☺ bo może sobie jednak nie poradzę ☺ ☺ ☺
W tak radosnym nastroju żegnam się tęczowo i do miłego !

Related Posts with Thumbnails