12 lipca 2016

Warsztat część 2 .

W drugiej części warsztatowych opowieści główną rolę odgrywać będzie mobilny stół warsztatowy ☺. Taki mebel jest przydatny jak dla mnie z wielu powodów , po pierwsze można go przekulać w dowolne miejsce , nawet na zewnątrz , gdy stoi na środku warsztatu , można na nim pracować z każdej strony , co ułatwia nieraz pracę , a po zakończeniu prac przesunąć po prostu w kąt . Na dolnych poziomach mam sporo miejsca na wszelkie przydasie , co nie jest bez znaczenia , bo pomieszczenie nie jest powalających rozmiarów , więc każde miejsce przechowywania jest na wagę złota ☺
A wszystko zaczęło się od prostej podstawy stołu , która od kilku lat zalegała niewykorzystana , tak na marginesie to był nasz pierwszy stół zakupiony jeszcze w czasach blokowych ☺
Wyszlifowałam , pomalowałam na czarno i stwierdziłam ,że w takiej formie i przede wszystkim takiej wysokości mebel ( za niski by pracować przy nim na stojąco ) nie będzie praktyczny , trzeba było mu dodać kilka centymetrów i trochę obciążyć wagowo by był stabilniejszy .
Do zabudowania boków wykorzystałam stare drzwi , posiadam ich kilka sztuk ☺najwyższy czas było je wykorzystać , przycięte na wymiar tak by mieściły się między bocznymi nogami stołu . Oczywiście trzeba było je trochę oskrobać z kilku warstw olejnej farby , a że farba stara łuszczyła się  ,najszybciej usuwanie jej szło mi przy użyciu skrobaka i innych ostrych narzędzi ☺
Na koniec oszlifowałam , pozostawiając jednak trochę starej farby , tak przygotowane , zostały wklejone za pomocą kołków między boczne nogi stołu . Dodałam jeszcze po listwie w dłuższej części stołu by powstało podparcie na dodatkową półkę po środku .
Mebel przewrócony do góry nogami , by wkleić dolną półkę a do niej przyklejona  rama podstawy . Narożniki podstawy , nóżki musiały byś  trochę szersze niż nogi stołu , by można było do nich zamontować kółka z hamulcem .
Na koniec zamontowany górny blat i półka po środku  (blat i półki zamówione u stolarza )  ...
z boku dodałam reling kuchenny , miałam na stanie , wspomnienie kuchni blokowej ☺,ułatwia przemieszczanie mebla ☺
Nie mogłam się powstrzymać co by nie przyozdobić ,ale tak praktycznie ☺ na dłuższej krawędzi blatu wymalowałam miarę ☺
Pod oknem zamontowałam półki , kiedyś wisiały w kuchni ale zastąpiła je nadstawka  , na nich ,uzbierane w międzyczasie stare szufladki i pudełka  na drobnicę .
Zrobiłam też tablicę , właściwie to bazę już posiadałam ,  wycyganiłam od męża ☺ Miał w garażu jakąś staroć , plakat przyklejony na sklejce w ramie , trochę odświeżyłam ...
pomalowałam najpierw farbą magnetyczną a potem tablicową i mam dwa w jednym ☺
Po wielkich porządkach na samym początku prac nad warsztatem , zwolniło mi się miejsce w kącie za drzwiami w sam raz na przechowanie większych rzeczy czekających  na swoją kolej w odnawianiu , wielka szafa , stoliki nocne ,  kilka krzeseł i pełno drobnicy ☺macie wgląd co mam jeszcze do zrobienia a i tak nie wszystko tu upchnęłam ☺
A to drobne rzeczy które odświeżyłam lub zmieniły swoją funkcję , tak jak np. obudowa mojego starego pochłaniacza kuchennego ( z czasów blokowych , prehistorycznych zresztą ) , która teraz robi za stojak na listewki . Odwrócony do góry nogami , ma zamontowane kółka w podstawie , a na górze zrobiłam kratkę z listewek , by stające w niej deseczki , kantówki i listewki nie przewracały się . Metalowy pojemnik znaleziony na złomie oczyściłam porządnie z rdzy , zawoskowałam jedynie i teraz będzie służył za  kosz na śmieci , odświeżyłam też wygląd starego taboretu , kiedyś był cały w zgniłozielonej olejne farbie .
Druciany kosz też troszeczkę zmodyfikowałam , zamontowałam mu w podstawie okrągłą deskę z kółkami . Zostało jeszcze tylko jedno miejsce do zrobienia , czyli kącik z umywalką , nie wiem czy w najbliższym czasie znajdę na to czas , pewnie kiedyś jeszcze będzie malutka cześć trzecia warsztatowych opowieści ☺



To teraz przyznam się ,że stół warsztatowy wyszedł mi chyba za dobrze , aż szkoda ,że jak to w warsztacie pewnie go sponiewieram z czasem , gdybym tylko miała ciut większą kuchnię , od razu wstawiłabym mebel jako wyspę kuchenną ☺ ☺ ☺ 




Wszystkich odwiedzających Jagodowy pozdrawiam serdecznie i do miłego !

29 czerwca 2016

Karnisz do kompletu .

Od dawna chciałam zawiesić zasłonę miedzy jadalnią a salonem , a że ostatnio trafiłam na niedrogi cienki len w odpowiednim kolorze  na zasłonę , mogłam wreszcie zamysł zrealizować .
Jednak musiałam jeszcze zrobić karnisz do kompletu , takiego na którym już wiszą rolety na oknie w jadalni . O tym ja go zrobiłam można przeczytać i zerknąć TUTAJ .
Tym razem zrobiłam go trochę inaczej , do wsporników przykleiłam żeliwne rozetki za pomocą kleju  Den Braven , Mamut a w drewnianym drążku wywierciłam otwór na żeliwne groty . Drewniane elementy pomalowane ciemno popielatą farbą , na to po wyschnięciu cienka warstwa czarnej , na koniec przetarte papierem ściernym .

Okno  w jadalni przyozdobione niewielką ilością materiału w związku z tym uważam że ...
zasłona na granicy jadalni z salonem nie przytłacza nadmiarem materiału we wnętrzu ☺
Zmiana niewielka a nadaje przytulności , ameryki nie odkryłam , wiadomo od dawien dawna wszak ,że materiały ocieplają wnętrza .






Wszystkich odwiedzających Jagodowy pozdrawiam serdecznie i do miłego !

15 czerwca 2016

Robota dla Kopciuszka .

Jeżeli wiosną znikam na dłużej , to znaczy ,że mam ambitny plan odwalić pańszczyznę w ogrodzie . Wspominałam już nie raz ,że ogrodniczka ze mnie cienka , jak nie muszę , na ziemię nie rzucam się z rozkoszą  tylko z obowiązku ☺ nie moja bajka . Już na starcie wynalazłam sobie inną robotę , zamiast ziemią , zajęłam się kamieniami . Chyba 8 lat temu przerzuciłam 17 ton kamyków , by powstała ścieżka prowadząca do domu , kamykami wysypałam też kilka innych miejsc w okolicach domu . Wtedy zamiast krawężników regulujących ścieżkę  , wykorzystałam stare deski , jednak po tylu latach drewno spróchniało i kamyczki na brzegach zmieszały się z ziemią i opadającym igliwiem .Czas najwyższy było coś z tym zrobić , zakupiłam więc kostkę brukową  by wyregulować rozsypane kamyki .Układanie kostki to pikuś i sama przyjemność , najpierw musiałam przesiać te zasypane kamyczki , stąd właśnie tytuł , bo robiłam za piep....... Kopciuszka przez bity tydzień . Taaaa , tylko ja potrafię znaleźć sobie odpowiednią alternatywę , praca z roślinkami , czy kamieniołomy ☺

Ale w sumie nie żałuję , zrobiło się schludniej , poszłam nawet dalej robiąc rabatki obwiedzione kostką i zasadziłam sporo nowych roślinek ... ☺ brawo ja ! ...
doniczki przy okazji też się zapełniły roślinkami ...
Potem znowu przesiewanie kamieni pod świerkiem ... połączone z sadzeniem ... tylko nie myślcie ,że pokochałam ogrodnictwo ☺

Pomalutku przesuwałam się z pracami w głąb ogrodu ...

byle dotrzeć do krzesła i odsapnąć ☺
jak widać dotrzymuje mi zawsze towarzystwa Bazyliszek , robiąc zdjęcia miałam go zawsze niedaleko . Gdzie przystanęłam ,tam on , od razu obok zalegał ...
i jak tu nie zrobić mu zdjęcia ☺
W ogródku niewiele , jeżeli ma być taka susza nadal jak do tej pory , nie wspominając nawet o ubiegłym suchym lecie , postawiłam tylko na podstawowe warzywa i to raczej naciowe oraz  zioła .
Zawlokłam Was do ogródka ze względu na to krzesło ...
i oczywiście kamyczki ☺ . Po wycięciu uschniętego drzewa zostało puste miejsce , stwierdziłam ,że będzie w sam raz na miejsce odpoczynku przy pracach ogrodowych , zwłaszcza z moim zacięciem do grzebania w ziemi . Ale jak już jest gdzie przysiąść , to aż głupio nie zabrać się do roboty .... noż ile można siedzieć ☺ ?
Puste miejsce po drzewie wyregulowałam obrzeżem ogrodowym ,wyłożyłam agrowłókniną i wysypałam kamyczkami .  Krzesło już miałam , co prawda oszlifowałam je na nowo i zaolejowałam , potrzebowałam tylko stolika . Udałam się w tym celu na giełdę i szczęście dopisało ,bo kupiłam żeliwną nogę , chociaż nie do końca jestem przekonana czy takie było jej pierwotne  przeznaczenie .Była wyższa , dopiero gapa w domu odkryłam ,że składa się z dwóch części i można ją rozkręcić ☺dorobiłam drewniany okrągły blat i wysokość jest w sam raz , alllle ...
została druga cześć , wykombinowałam ,że może by tak powstał stolik etażerka ?
Na razie stoi na próbę bez skręcania , mogę przewiercić blat i skręcić na dłuższej śrubie , co myślicie ... skręcać ?


Na koniec odnowiłam starą latarnię , którą kilka lat temu kupiłam za grosze .
Widać dlaczego za grosze , stan agonalny , jedna szufladka trzymała się na słowo honoru , druga straciła go dawno z kretesem ☺ dolne ścianki boczne spróchniałe .
Wyrzuciłam co spróchniałe , wyszlifowałam , dorobiłam nowe szufladki i boczne ścianki , metalowe elementy wyczyściłam i pomalowałam na czarno .
Drewno pomalowane rozcieńczoną jasno brązową farbą , po wyschnięciu przetarte i zawoskowane .

Na tym kończę ogrodowe opowieści , pozdrawiam wszystkich odwiedzających Jagodowy i do miłego !
Related Posts with Thumbnails