Pogoda nas niestety nie rozpieszcza, ciągły deszcz i chłód nie zachęca do wystawienia nosa z domu , wtedy najlepiej zaszyć się w kuchni .Tak właśnie zrobiłam , pozazdrościłam co niektórym ,miodków , syropów i sama zabrałam się za ich produkcję. cel szczytny ,bo przecież wszystko to ku zdrowotności !

Na początek , pochwalę się Wam jednak moimi zdobycznymi druciakami , pierwszy trafił się kosz , który podwiesiłam do świecznika wiszącego w kuchni. Praktyczna rzecz , dzięki niemu zyskałam trochę powierzchni na stole ....

a i lewitujące w ten sposób owoce, ładnie się prezentują.


Owoców i warzyw sporo się u nas w domu pochłania , tak że ,drugi druciak też się przydał .Tym razem parapet kuchenny został troszeczkę odgruzowany ,dawno miałam ochotę na coś podobnego . Zresztą ostatnio poszczęściło mi się w klamociarskich zakupach i trochę do domu przywlekłam dobra przeróżnego . Część czeka na lepsze czasy do przeróbki a kilka rzeczy już zadomowiło się w nowym miejscu , ale o tym w następnym poście.

Druciaki się zaprezentowały ,to teraz o syropkach .

Na wielu Waszych blogach widziałam syrop ,z młodych pędów sosny zasypywanych cukrem.Tylko ,że nie miałam pojęcia jakie części młodych pędów sosnowych są najlepsze na syrop , poszukałam w necie informacji i trafiłam na artykuł ,jakie pędy są najlepsze i jak je zebrać by nie zaszkodzić drzewu. Jeżeli jest ktoś zainteresowany odsyłam
TUTAJ . Niestety na syrop robiony w ten sposób trzeba cierpliwie czekać , ja natomiast z tych niecierpliwych ,doszło jeszcze kaszlące dziecko przy boku , szukałam dalej i z kilku przepisów wyszedł mi jeszcze jeden.
Syrop sosnowy .
Młode pędy sosny wypłukać i połamać na małe kawałki. Przełożyć do garnka, ( można dodać pokrojoną w plasterki pomarańczę ) zalać wodą i gotować 15 - 20 minut. Odstawić do przestudzenia na 2 godziny od czasu do czasu mieszając. Przecedzić przez gęsta gazę , czysty wywar gotować w proporcjach 1 litr wywaru na 1 kg. cukru przez około 1-1,5 godziny. Gorący przelać do słoiczków .
Wyszedł pyszny ,polecam gorąco!

Wyszło mi 4 litry wywaru do którego wcześniej dodałam 2 pokrojone pomarańcze. W niektórych przepisach , gotowanie trwa ponad godzinę. W artykule o którym wspomniałam wcześniej wyczytałam jednak ,że zbyt długa obróbka cieplna może wpłynąć na smak syropu . Dlatego gotowałam na małym ogniu tylko 15 minut i odstawiłam na dwie godziny ,by pędy przez ten czas zmiękły i puściły jak najwięcej soku. Jeszcze jedno ...świetna baza na nalewkę , wystarczy dodać procenty!
Radzę zaopatrzyć się w rękawiczki ,młode pędy kleją się sokiem żywicznym!

A jak się leczyć , to na całego ,zrobiłam syrop z mniszka z przepisu
Alexy , ale za sprawą
Elisse dodałam pomarańczę!

Przy tak kiepskim oświetleniu ,zdjęcia wyszły nieszczególne , w porywach walczyłam na dwa aparaty ,chyba jeden dogorywa i musi serwis odwiedzić. A wystarczyłoby trochę słońca , jak tak dalej będzie trzeba wypuścić za nim list gończy. Miejmy nadzieję na ładny weekend , czego życzę sobie i wszystkim zerkającym do Jagodowego zagajnika.
Witaj ! Zaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu i podziwiam wszystko co robisz. A robisz takie rzeczy , za które nie przyszłoby mi do glowy się zabierać. Ale taki syrop to dlaczego nie ?! Dzięki za podpowiedzi jak się za niego zabrać ! Gdybyś mogła to podaj jak i kiedy go stosować. Pozdrawiam - Alina
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością patrzę na te smakowitości dla zdrowotności. Mnie znów w tym roku czasu brakło :(, ale może za rok....
OdpowiedzUsuńTe kosze super, podwieszany faktycznie oszczędza sporo miejsca, sama zafundowałam sobie podobny.
Czekam oczywiście na Twoje nowe zdobycze :))
Pozdrawiam serdecznie
Witaj jestem oczarowana Twoim domem, często zagladam do Ciebie ale dziś szczęke zbierałam z klawiatury jak zobaczyłam te druciane kosze. Miałaś niesamowite szczęście, że je znalazłaś, ja poszukuję takich od dawna ale niestety narazie nici z poszukiwań. Domek przepiękny taki klimatyczny masz i te przetwory... to wszystko takie wspaniałe! Ach jakbym z chęcią wprosiła się do Ciebie na herbatkę:)
OdpowiedzUsuńZ przepisu napewno skorzystam bo takowego poszukuję:). Pozdrawiam Bardzo cieplutko i zapraszam do siebie, jeśli oczywiście masz ochotę:). Miłego dnia!!!
Dzięki za przepis! W sobotę w takim razie na spacer do lasu po pędy ;) A kosze - druciaki super. I u mnie by pasowały, więc zgapię pomysł, jak tylko uda mi się taki zdobyć. Też owoców mam masę i nie mam gdzie trzymać.Naprawdę- pomysł w dechę ;)
OdpowiedzUsuńAleż świetne zdobycze!Wiszący i piętrowy druciak świetnie wpasowały się w klimat Twojej kuchni.
OdpowiedzUsuńPrzetwory wyglądają bardzo apetycznie i na pewno przysłużą się w chłodniejsze,jesienne(bo oby nie dalej majowe :/) dni.
Pozdrawiam serdecznie.
Mimo brzydkiej pogody, złapałaś wennę do pracy. Sporo tego !
OdpowiedzUsuńA najbardziej zazdroszczę Ci widoku zza okna :-))
Cudne druciaki, Twój dom ma cudowny ciepły i rodzinny klimat. Bardzo mi się podoba. Szkoda, że ja dwie lewe ręce do przetworów mam, bo i u mnie w domu kaszlaków pod dostatkiem :)
OdpowiedzUsuńAlina ,syrop doskonały na walkę z kaszlem ,wystarczy zaaplikować go 3 razy dziennie po 1 łyżeczce.
OdpowiedzUsuńAlizee, masz jeszcze czas , krótka wycieczka do lasu ,przyjemne z pożytecznym.
Ila , na pewno trafisz na coś podobnego , a herbatka czeka.
MariaPar , widok trochę monotonny....las ,zielono wszędzie...ale nie zamieniłabym na nic innego!
Ależ apetycznie i zdrowo u Ciebie. Druciaki super a najbardziej podoba mi się pomysł z zawieszeniem go.
OdpowiedzUsuńAleż piękne druciaki!
OdpowiedzUsuńSłoików wyszła Ci cała masa. Ja z kolei jestem z tych cierpliwych!
Ilości hurtowe u Ciebie widzę...żeby tylko nie było okazji aby te wszystkie syropy wypić :))
OdpowiedzUsuńNa sosnowe zdobycze wczoraj chłopa swego wyciągnęłam,ale o dziwo nigdzie w pobliżu sosen nie znaleźliśmy..a niby na wsi mieszkam i do lasu mam blisko.W ogrodzie sosny mam,ale niestety za duże a moje ręcę za krótkie.Za to z mleczy syrop mam.
Kosze fajne,tylko czy nie masz obaw,że ten co wisi pod ciężarem owoców nie spadnie ?
Szybko zdobycze pokaż bom ciekawa ich bardzo :))))
Pozdrowionka
Jak cos robisz, to zawsze perfekcyjnie i w sporych ilościach:-)) Gratulacje serdeczne:-)
OdpowiedzUsuńKoszyczek podwieszony wyglada swietnie, masz pomysly.
OdpowiedzUsuńSyropki i miodki widze u Ciebie w duuuzych ilosciach. Przpis na te sosnowe swietny, chyba z niego skorzystam.
Widok z kuchennego okna niesamowity.
Pozdrawiam Cie serdecznie.
Widzę, że domowa apteczka pęka w szfach ;)
OdpowiedzUsuńMiodzik z mniszka zrobiony, syropek sosnowy dopiero w trakcie żmudnej produjcji.(to u mnie)
Druciaki klimatyczne, jakiś czas temu szukałam odpowiedniego kosz na jajka...ale niestety nic sensownego trafić sie nie chce.
Pozdrawiam cieplutko
Faktycznie w taką pogodę to tylko na polowanie się udać i już humor lepszy:) Zdjęć się nie czepiaj, bo są ok, zawsze mnie zastanawia jaki masz kolor w kuchni...bardziej to żółty czy umbra?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Sylwia , jak już zaczynam produkcję to hurtowo , jeden bałagan i jedno sprzątanie! Zagrożenia ,że coś na łeb spadnie i pozbawi świadomości nie ma!!! Stabilna konstrukcja !
OdpowiedzUsuńLambi....he he ...ani żółty ,ani umbra...brzoskwiniowy za to!
o kurcze, lece zaraz w poszukiwaniu pędów i sobie takich syropków narobie...ale to tak jak zyczyc sobie choroby nie? moze tak do herbatki profilaktycznie sie nadają?...a moze tak jak pisalas z procentami:)
OdpowiedzUsuńwpadłm tylko na momencik.
OdpowiedzUsuńU nas sosny nie znajdziesz, a mniszek... no cóż ciągłe opady spowodowały, ze łąki to jeden wielki staw, zresztą co ja bedę gadać z Zabrza jestem i z piwnicy wychodzę tlko na moment, zeby dzieciom dac jedzonko. Teraz też wraam wypompowywać wodę.
Buziaki
Ito bardzo sielsko to wygląda.Napracowałas sie widać-jednak bardzo owocnie.Nie zdąrzyłam zrobić syropku z mai-jednak zaochotowałam na Twój sosnowy.
OdpowiedzUsuńDruciaki świetne!!
OdpowiedzUsuńa syropki też już zrobiłam:)
Pozdrawiam.
tez zrobiłam i jedno i drugie nawed sie przeziębiłam i sytopki juz spożywam, a twoja spizareczka jest juz cudna, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlas obok a ja się chyba spóźniłam!
OdpowiedzUsuńświetne te kosze!
Oj bardzo mi sie ten klimat podoba u Ciebie. Druciaki sa super a pomysl na podwieszenie jednego z nich niesamowity! I syropek robisz? Nie no bajka i sielanka. Pozdrowionka!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysl z podwieszeniem kosza pod zyrandol, moim zdaniem pasuja do siebe jak ulal.
OdpowiedzUsuńPiekne mieszkanie, ale to co masz Ita za oknem to...marzenie!
Pozdrawiam cieplo i zapraszam na mojego bloga jak znajdziesz chwile.
Basia
Cudne te Twoje koszyki!
OdpowiedzUsuńSzczególnie ten wiszący.
Ślicznie sie prezentuje, jeszcze kryształki na świeczniku tworzą wspaniały klimat
Mam podobny stojący druciaczek!!!Baardzo pojemny jest!
OdpowiedzUsuńTwoje śliczne "obadwa".
Ile "zdrowia" u Ciebie stoi! U mnie też syropek sosnowy się robi!!
Buziaki przesyłam
Bardzo fajnie i konkretnie to opisałaś ... aż mi ślinka leci,
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ;-)
Ach! Jak ja Ci zazdroszczę tej Twojej klamociarni... u mnie chyba nie ma czegoś takiego. Ty zawsze takie cuda wygrzebiesz! Druciaki Ci się trafiły śliczne!
OdpowiedzUsuńa syropki... mniam :)
Pozdrawiam
Ależ bateria przetworów!Samo zdrowie. Rozumiem Cię, gdy piszesz o odgruzowywaniu parapetu kuchennego.U mnie ciągle coś na nim zmieniam, przestawiam...
OdpowiedzUsuńCiepełko ślę!
oo zapasy zrobione.
OdpowiedzUsuńJa do mniszkowego syropu oprócz pomarańczy dodaje jeszcze całą cytrynę ,czyli skórkę pokrojona a po odcedzeniu syropu dodaje sok z pomarańczy i cytryny mniodzio.
Druciaki rewelacyjne ależ masz szczęście do wynajdowania takich fajnych przedmiotów.
Przepysznie tu i widzę, że udała się walka z szablonem i Twój blog zmienia kształt:) cieszę się, że się przydałam:)
OdpowiedzUsuńKoszyczek wiszący jet świetny. Podoba mi się twój kącik w kuchni. Syrop z pędów to już nie w tym roku. Zaglądnęłam na stronę Alexy i znalazłam przepis na mniszka. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMójzaczarowanyświat ,jak najbardziej do herbatki się nadaje,zapobiegawczo!
OdpowiedzUsuńA z procentami to już samo zdrowie!!!
Mirelko ,trzymaj się dzielnie !Uściski ślę !
Babibu, jeszcze zdążysz,rób syropki ,dzieci je lubią, moja Tuśka zasmakowała bardzo w sosnowym.
Jaga ,też cytrynę dodałam ,była w przepisie u Alexy.
Klaus, jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc.
Cholipka. Nie wiem czy mieszkasz w tym samym mieście co ja , ale dam sobie uciąć rękę i nogę , że niedawno w pewnym sklepiku w B widziałam taki sam żyrandol świecznik i nie kupiłam go , bo nie miałam na niego koncepcji, a kiedy dziś zobaczyłam go u ciebie to dopiero po twojej aranżacji dostrzegłam w nim piękno. W sklepiku już nie było tego cuda . teraz pozostał mi tylko żal. Jaki człowiek jest ślepy. Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
OdpowiedzUsuńpamiętam jak moja babcia robiła syrop sosnowy,niestety nie zdążyłam zapytać o przepis,pozostał w pamięci zapach i smak.Bardzo dziękuję za przepis.
OdpowiedzUsuńWpadłam przypadkiem w odwiedziny i od razu spodobał mi się ten podniebny koszyk na owoce! Świetny pomysł dekoracyjny i jaki praktyczny :)
OdpowiedzUsuńTo wszystko co tu widzę u Ciebie, przywołuje sentymentalne skojarzenia. Magia miejsca:)
OdpowiedzUsuńprzetwory zawsze przyprawialy mnie o bol glowy ale w tym roku tez porwalam sie na miod z mniszka :)
OdpowiedzUsuńCześć Ituś:))))
OdpowiedzUsuńJa tu u ?ciebie dzisiaj pół dnia spędziłam, zaczęło się od syropu z sosny9 tego gotowanego) i robie z tego co mi zostało po tym niegotowanym, dałam mniej wody- zobaczymy co z tego wyjdzie... to tak trochę w akcie desperacji, bo pogoda nie pozwoliła mi na zebranie odpowiedniej ilości pędów:(. A później, to ja znowu obejrzałam sobie cały Twój blog od początku...ciekawe ile jeszcze razy:)))???
buziaki
Jak zwykle pięknie!
OdpowiedzUsuńTe druciaki są magiczne! Marzy mi się taki stojący. Coś pięknego.
Aaaa, nie wiesz gdzie można kupić takie pojedyncze kryształki, jak u Ciebie pod żyrandolem wiszą? Muszę wykończyć sznureczki w kinkietach łazienkowych i nie mogę namierzyć.
Tak bardzo na Ciebie czekam, na każde Twoje słowo, na wene, którą mnie "natychasz", dzięki czemu w domu poraz pierwszy na zimę czeka miodek z mniszka, a na parapecie stoi słój z pędami sosnowymi, a i niedziela była cudnie rodzinna dzieki tym pędom, bo nasze czwórkowe zbieractwo było bardzo udane :) dzieki Itko za wszystko i... prosze o więcej :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńIta, czy Ty pracujesz kochana? Napisz, ze nie, napisz ze nie!!!!!!Tycja.
OdpowiedzUsuń