22 kwietnia 2011

Słonecznych i Radosnych Świąt Życzę !!!

Plan na dzisiaj wyrobiony , właśnie pasztet zrobił wypad z piekarnika ,mogę zatem na spokojnie pokicać po blogach ze świątecznymi życzeniami ale póki co wypada Wszystkim zerkającym do Jagodowego Zagajnika złożyć życzenia.
Kochani !!! Spokojnych !!! Radosnych !!! Zdrowych !!!
Niech Wam będzie Wiosennie ,Słonecznie i Świątecznie !!!
Miłego świętowania w rodzinnym gronie !!!
Wesołego Alleluja !!!

W domu zagościło kilka wiosenno-świątecznych dekoracji ,zapodam zatem mały-foto-misz-masz .

Kwitnące mirabelki zawsze kojarzą mi się z bezą , lubię ,więc też zaliczę do tegorocznych świątecznych dekoracji ... ogrodowych.























Serdeczności Wszystkim ślę i do miłego !!!

18 kwietnia 2011

Witrynka .

Mało mnie w blogowym świecie ostatnio , wiosna wygoniła mnie w plener , i jak tylko pogoda dopisuje tyram w ogrodzie . Widocznie zbudowana jestem z solarów , niech tylko słońce pojawi się na dłużej dostaję takiego spida , że trudno mi wyhamować . Jest tylko jeden problem , jak kończę , ręce wloką się za mną . A i tak mam wrażenie ,że nie wyrabiam z planem ,pewnie dlatego , że zamiast się go trzymać i dokończyć ten mój szał porządkowy , robię STOP ....i zaczynam znowu coś przerabiać . Obowiązki obowiązkami ,ale przyjemność też musi być i właśnie w ramach uprzyjemnienia sobie życia popracowałam trochę nad witrynką . Ale póki co ,chciałam podziękować Wam za tak wiele miłych komentarzy pod poprzednim postem . W życiu nie spodziewałam się ,że moja pralnia wzbudzi takie zainteresowanie . Jednak okazała się prawdziwym Kopciuszkiem i już widzę ,że długo jej nic nie przebije . Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie Wasze miłe słowa !
Witrynka zakupiona jak zwykle w mojej ulubionej klamociarni , właściwie nawet do niej nie trafiła , wyrwałam ją przy rozładunku nowej dostawy. Trochę w opłakanym stanie , drzwiczki rozwalone , wyszczerbione zwieńczenie , poza tym nic takiego czego nie dałoby się naprawić . Po sklejeniu i uzupełnieniu ubytków , wyszlifowałam do surowego drewna i tak mi się spodobała ....
że postanowiłam nie zamalowywać przetartego drewna , jedynie wtarłam za pomocą gąbki rozcieńczoną akrylową farbę w kolorze waniliowym , po wyschnięciu przetarta jeszcze raz dla wygładzenia a na koniec warstwa kremu woskowego dla lepszego zabezpieczenia.
Wnętrze zabejcowałam w kolorze dębu rustykalnego , dorobiłam trzy drewniane półeczki zamiast dwóch jak w pierwotnej wersji . Stare nie nadawały się do ponownego wykorzystania , były z płyty pilśniowej z którą okleina dawno już wzięła rozwód.
Na dole witryny zamocowałam dodatkowo deseczkę na wieszaki , tych jak wiadomo nigdy dość na kuchenne przydasie.
W drzwiczkach zamontowałam siatkę hodowlaną .
Mąż jak zwykle skomentował , że się wcześniej zastanawiał ,po co tą ruinę do domu przywlokłam , nie dał by za nią 10 zł. .... no cóż... dałam 30 .... powinien się już przyzwyczaić by pochopnie nie wyciągać wniosków .

Tu kolejny mały przerywnik , zakupiłam ( wiadomo gdzie ) owalną mini tacę z haftem za szkłem w dnie . Tylko ,że była za MINI , znalazłam w swoich zasobach większą owalną ramkę ,dorobiłam ze sklejki dno i zamocowałam z poprzedniej uchwyty. Ta robi teraz za tackę a tamtą wykorzystam do zdjęć.
Ostatnio też miałam udane zakupy second handowe , batystowe zasłonki w kolorze kości słoniowej. Trochę za krótkie jak na moje okna ale ,że trafiły się cztery sztuki mogłam trochę posztukować robiąc wstawki z taśmy z haftem na tiulu , co dało bardzo ładny , delikatny efekt.



W kuchni zrobiło się od razu jaśniej .
Ale nic nie przebije tego znaleziska , CUDNA narzuta jaką wygrzebałam w stercie materiałów na wagę . W idealnym stanie ,bielusieńka , IDEALNA wielkość na nasze łóżko w rozmiarze XXL ! Zobaczyłam ...przygarnęłam do łona ...i tak mi już zostało...he he.

Zostało mi jeszcze kilka rzeczy do zrobienia przed świętami , jak tylko się wyrobię z przyjemnością na spokojnie odwiedzę Wasze blogi .... się już stęskniłam . Tak dawno nie siedziałam przy komputerze ,że boję się wejść na swoją pocztę , obiecuję , nadrobię zaległości i odpiszę !
Na szybko powstał nowy baner z kwiatkami klonu w roli głównej, bardzo lubię ich soczystą zieleń i polecam do wykorzystania w świątecznych dekoracjach.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego !

29 marca 2011

Utknęłam w pralni !

Poczułam w końcu wiosnę ,a objawiło się to pędem do porządków. Zaczęłam od pralni ,składowiska środków czystości i niestety utknęłam na dobre . Pomieszczenie szumnie zwane pralnią było przeze mnie haniebnie zaniedbane , od początku palcem nie tknęłam by jakoś udomowić to pomieszczenie a wszystko przez rury. Stąd właśnie rozchodzi się po domu , woda i ogrzewanie , dlatego na każdej ścianie jest rur w różnych rozmiarach skolko ugodno ! Nie dość ,że rury to jeszcze piec olejowy , bojler , zlewozmywak ,pralka ,suszarka .... i jak tu człowieku połączyć wszystko w przytulne wnętrze! Nieraz przeglądałam w necie z zazdrością w oku pięknie urządzone pralnie ,po czym schodziłam do mojego przybytku czystości i smętnie mu się przyglądałam ... nooooo nie da sięęęęę ! Do czasu . Zaczęło się niewinnie , od zdjęcia zasłon do prania ,po czym stwierdziłam że materiału jest jak dla mnie o wiele za dużo , jak na tak małe okno. Jedną podzieliłam i uszyłam dwie , z drugiej powstała zasłona na prosty regał który straszył swoją zawartością , żebym nie wiem jak układała na półkach i tak wyglądało to niezbyt atrakcyjnie . Ale ..... zaczęło się robić przyjemnie . Jak tak ,to czemu by nie poszerzyć funkcji pralni o kąt do szycie . Z warsztatu przyciągnęłam stół ,który kiedyś odratowałam przed zakończeniem żywota w ognisku .Na stole stanęła maszyna do szycia , zasiadłam przy niej ... hmm , stare okno trzeba by było czymś zasłonić . Znalazłam kawałki muślinu ,uszyłam i ... jak zwykle zaczęłam szukać ....znalazłam kawał miedzianej rurki , pozostałość poremontowa , nada się do zawieszenia zazdrostki. Miło coraz bardziej . Zaczęłam się rozkręcać i znosić różności do dalszego uprzyjemnienia wyglądu już PRALNIO -SZWALNI.


Kąt do szycia jak się patrzy, przedtem maszyna stała w warsztacie , a tam najczęściej pyliło się niemiłosiernie przy szlifowaniu. Zanim posprzątałam pylicę przygotowując się do szycia ,to najczęściej chęć siadania przy maszynie bezpowrotnie mijała , teraz takiej wymówki mi zabraknie(?) W międzyczasie zamaskowałam deskami rury biegnące pod sufitem ,a te których nie dało się zasłonić pomalowałam by ujednolicić kolorystycznie.

Zrobiłam sobie poduszkę na igły i szpilki ... dobrze widzicie... drewniana popielnica !
Kupiłam ją kiedyś w klamociarni ze względu na toczoną nogę , nawet nie przypuszczałam ,że zaistnieje jako poduszeczka na szpilki i to doskonale spisująca się w praktyce.
Jedyną rzeczą w jaką zainwestowałam jest półka ,oczywiście zakupiona w ulubionej klamociarni ,troszkę pozmieniałam ,wisi półką do ściany by można było zamontować wieszaki , dodatkowa deska jako półka i malowanie całości .Z rozbiegu oszlifowałam i pomalowałam ramę lustra ... pomyślałam ,że będzie pasować do tego kącika .


Pomalowałam karnisze , których elementy były chyba w czterech kolorach , wykorzystałam po prostu to co zostało z poprzedniego mieszkania. Ten akurat zamocowany do sufitu służy jako drążek na wieszaki.

Do tego momentu szło gładko , aż trafiłam na grzmota .. czyli bojler. Zdobić nie zdobi ,a wisieć musi ...ale właściwie dlaczego ma nie zdobić , a przy tym jednocześnie praktyczną funkcję spełniać ??? Uszyłam mu ubranko ,moja wersja nabojlerowego pele-mele .
Uszyte ze sztywnego lnu z ociepliną w środku ,przepikowane + tasiemki ,guziki ,obramowane jaśniejszym lnem z którego uszyłam też taśmy ,dzięki którym pele-mele zamocowane jest na grzmocie.
Nowe zastosowanie tablicy jako suszarki do pędzli i tak je tu czyszczę więc dlaczego nie mają mieć honorowego miejsca .
Jeszcze jedna strasząca swoją zawartością szafka dostała nowe zasłonowe drzwiczki .
I tak przesiedziałam tu kilka ostatnich dni ,starając się oswoić wnętrze . Zastanawiałam się nawet czy pokazywać to wszystko , przecież w porównaniu z pięknymi pralniami jakie napotkałam w necie, ta moja to wnętrzarski Kopciuszek , na dodatek wszystko z odzysku. Z drugiej jednak strony zadowolona jestem bardzo, nie było nic ,a dzięki kilku zabiegom zrobiło się ... tu musicie uwierzyć mi na słowo ...naprawdę przytulnie.
Mam taką swoją, małą, pachnącą świeżością pralnio-szwalnię , małe a cieszy .
Widoku pieca Wam oszczędzę ... a i tak go zasłoniłam pionowymi żaluzjami pozostałymi po poprzednich właścicielach ... no i jak tu coś wyrzucać !


Pozdrawiam serdecznie i do miłego!
Related Posts with Thumbnails