12 listopada 2015

Parawan .

Stary parawan , dostałam od przyjaciółki , Reniu dziękuję bardzo , mam nadzieję ,że podoba Ci się w nowym wydaniu .
Ktoś , dawno temu go odnawiał , czyli pomalował znienawidzoną przeze mnie lakierobejcą , której usuwanie to jakaś droga przez mękę . Preparat do usuwania starych farb zamienia się w ciągnące gluty , usunięcie tej mazi graniczy z cudem , a papier ścierny jeżeli za drobny zamula się w 5 sekund . Tym razem użyłam grubego papieru ściernego  60-tkę . Tym sposobem poszło w miarę sprawnie , zwłaszcza ,że miałam do czynienia z prostymi powierzchniami , jedyny minus , to późniejsze szlifowanie drobnym papierem ściernym by wygładzić  ,,podrapane " drewno po tak grubym papierze ściernym . Troszkę spatynowałam drewno rozcieńczoną beżową farbą akrylową do drewna i metalu , po wyschnięciu lekko przetarłam i zawoskowałam. 
Pomyślałam, że przy tak prostej formie parawanu , można poszaleć przy materiale wypełniającym poszczególne elementy . Przyznam się ,że zainspirowała mnie tapeta marki Sandberg , którą zachwyciłam się oglądając listopadowe wydanie Werandy  , prosty rysunek techniczny starego budynku .  Gdybym miała urządzać od nowa jakiś pokój nie wiem czy nie skusiłabym się na tapetę z kolekcji  Arkiv . Tak zainspirowana , postanowiłam markerami do tkanin narysować na lnie portale drzwiowe , taka wolna amerykanka , co mi przyszło do głowy to nakreśliłam . 

A żeby nudno  nie było ,do czarnej kreski dodałam trochę bieli i szarości , pozostawiłam też jeden panel niedokończony .






Parawan stanął  w kąciku w sypialni , trochę szkoda ,że nie prezentuje się w całej swej okazałości , ale po rozstawieniu ma ponad 2 metry . Może kiedyś znajdę dla niego inne miejsce a do tej pory będę co jakiś czas zmieniać ustawienie paneli .

Kąt aż prosił się o jakieś wypełnienie a parawan świetnie się do tego nadał .



Wszystkich zerkających do Jagodowego serdecznie pozdrawiam i do miłego !

30 października 2015

Kilka jesiennych i ... strasznych dekoracji .

Jeżeli ,dziś nie zamieszczę tego posta  , to nigdy .... musztarda po obiedzie ! Oprócz kilku niewinnych dekoracji , są jeszcze te Halloweenowe , więc rzutem na taśmę ,spięłam się w sobie ☺ i może się wyrobię .
Wybaczcie rozpisywać się nie będę , bo jeszcze czeka mnie dziś praca przy wiązankach , zresztą nie o to chodzi .... i tak jesteśmy wzrokowcami  ☺ No to zaczynam , w ramach eksperymentalnej nudy , pomalowałam dynie na popielato .

Poczyniłam kilka wianków , ten z kwiatów bawełny , żołędzi i orzechów włoskich ... prawdziwie jesienny klimat .

Ten pod jesień można podciągnąć ....  winem można się rozgrzewać  w jesienne wieczory , a z korków zrobić wianek .

Klasyka dla wielbicieli hortensji ,wianek z gałązek brzozy wyklejony pojedynczymi kwiatami .
Tu zaczynają się Halloweenowe klimaty , właściwie światło zrobiło całą robotę ...
wśród dekoracji mały detal , szklana bombka z wydrukiem na foli w środku ... 
Kilka zrobiłam do Tuśkowego pokoju , pomysł na takie dekoracje rodem z muzeum osobliwości znalazłam na blogu  Flamingo Toes    , sposób wykonania ,,halloweenowych bombek " znajdziecie  TUTAJ  . 
Jak dla mnie dekoracja może być całoroczna, lubię takie klimaty ... i chyba tak będzie bo Tuśce też się spodobały ☺




Na koniec wykonany w zeszłym roku , sznur świecących duszków , a że na blogu do tej pory nie zaistniał teraz ma tu swoją premierę .
Powstał z lampek choinkowych , piłeczek pingpongowych i kawałków gazy , kabel  owinięty paskami białego płótna .
Materiałów mam na następne 3 posty , jeden ,, mebel " już zrobiony , drugi prawie , wystarczy go skleić w jedną całość ,trochę zdjęć rzeczy upolowanych i małych prac . tak więc mam nadzieję ,że posty pojawią się częściej .
Wszystkich zerkających do Jagodowego  pozdrawiam ciepło i do miłego !

2 września 2015

Wypoczynek przy ognisku .


Choć meble przy ognisku powstały już na początku wakacji , z racji suszy , niestety nie dane nam było korzystać z nich zbyt często . Można było posiedzieć w cieniu jabłoni  , schować się przed słońcem i chłodzić zimnymi drinkami ☺ Mam nadzieję ,że w końcu popada na tyle , aby bezpiecznie rozpalić choć malutki ogieniek  i mały piroman którym jestem , zaznał choć trochę przyjemności ... uwielbiam wgapiać się w żarzące się drewno w ognisku .
Meble przyogniskowe to oczywiście odzysk , ława powstała z długiej i wąskiej palety , kilku wąskich desek i drewnianego słupka z którego powstały nogi , może służyć jako ławka ale również jako stolik do ...
siedziska ,  które powstało ze stojaka do transportu  płyt ,okien , szyb itd. Stojak zalegał  pod tarasem od co najmniej 5 lat i tylko przeszkadzał ,pożytek miała tylko Redi , kopiąc pod nim namiętnie doły . Rozkręciłam na elementy pierwsze i dokładnie oszlifowałam , po czym wystarczyło deski przykręcić po jednej stronie by powstała ławka , może nieco w orientalnym  stylu , nisko , ale przez to  można wygodnie wyciągnąć nogi .
W praktyce okazało się ,że stojak pełni jeszcze jedną funkcję , wystarczy stanąć z tyłu ławki by poczuć barowe klimaty ☺
Do ocieplenia klimatu i przyjemności siedzenia na takich meblach posłużył mi obrus zakupiony jakiś czas temu w second handzie . Spodobał mi się wzór haftu i jego kolorystyka a ,że obrusów jakoś mało używam trochę go rozczłonkowałam i w ten sposób powstała serweta ...
dwie poszewki na poduszki ...
i 6 serwetek  .
W  second handzie kupiłam również poduszki w lnianych  poszewkach  , wkłady jak widać w nowych obrusowych poszewkach , natomiast lniane poszewki posłużyły mi do zrobienia  poduszek na siedziska , wystarczyło dociąć piankę do odpowiednich rozmiarów i przeszyć w narożnikach poszewki .
W takich okolicznościach przyrody , do szczęścia potrzebny jest tylko drink dla ochłody ☺ Znacie ten słoikowy patent na pewno , mi również od dawna się podobał , nie dość ,że ładne to jeszcze bardzo praktyczne , Chyba z racji tak suchej aury tego lata , ilość małych fliegrów  * jest ogromna ,zwłaszcza osy zwiększyły swą populację w nadmiarze  , przy takim sprzęcie jestem jednak spokojna ,że nie powiększę  kaloryczności napoju przez niepożądanego gościa .
Tak się za  nimi rozglądałam w internecie ale ceny wcale mnie nie zachwyciły , przypadek ... przyjaciółka zaserwowała mi w takim słoiku koktajl , przywiozła je  z Holandii i to w bardzo atrakcyjnej cenie, można je tam dostać za 1 do 1,5 euro . Poprosiłam by przy okazji wakacyjnych wojaży zakupiła kilka dla mnie  ... i mam !!! Dzięki Aniu , zresztą wiesz ,że jesteś niezastąpiona ☺ !




Wszystkich zerkających do Jagodowego Zagajnika pozdrawiam serdecznie i do miłego .

* Flieger  -  (niemiecki ) lotnik ,pilot ,wyścigowiec .

4 sierpnia 2015

Kosze.

 Jeden to na pewno kosz , drugi to samoróbka i aspiruje raczej do miana kosza . Potrzebne mi było takie coś , ze względu na przewracającą się ciągle papierową torbę na odpady podlegające segregacji , a że worki do segregacji śmieci stoją na dole w pralni i za leniwa jestem na latanie z każdą butelką , folią czy puszką na dół , torba była etapem przejściowym segregacji ... tylko te ciągłe jej omdlenia ... coś trzeba było zaradzić ☺
I tu muszę się pochwalić swoim sukcesem ... w końcu posprzątałam warsztat ... odwróciłam kolejność działań ! Wspominałam kilka razy ,że jak zabierałam się za porządki w warsztacie zawsze  coś wpadło mi w ręce , zaczynałam modzić i plan porządkowy padał . Tym razem było odwrotnie , poszłam szukać potrzebnych materiałów , niewiele znalazłam , za to odgruzowałam pomieszczenie z resztek poprodukcyjnych zalegających w każdym kącie od niepamiętnych czasów . Pełen sukces , musiałam tę wiekopomną chwilę uczcić tymi kilkoma zdaniami , dla własnej satysfakcji ☺
 Wracając do tematu samoróbki , materiałów brak , więc udałam się do zaprzyjaźnionego stolarza po odpady ,  ścinki desek  ,czyli cienkie listewki które i tak lądują u niego w piecu. Do tego kawałek deski , listewki odpowiednio przycięte , oszlifowane , wystarczył klej do drewna i zszywacz tapicerski by powstał kosz . Jedynie przy desce listewki przykręciłam śrubami tak dla pewności .
Całość pomalowałam rozcieńczoną czarną farbą i bezbarwnym lakierem .
Na koniec uszyłam wkład z grubego lnu i kosz na recykling gotowy , omdleń kosza z racji ciężkiej podstawy nie przewiduję ☺
Prawdziwy kosz , to moja ostatnia złomowa zdobycz ☺☺☺ od dawna marzył mi się taki wielki druciak   ... a tu proszę jaka niespodzianka ze skupu złomu , mam jeszcze kilka druciaków złomowych ale mniejszych gabarytów , a ten przyda mi się na pewno  w warsztacie i mam nadzieję pomoże w utrzymaniu porządku ☺

Wszystkich zaglądających do Jagodowego pozdrawiam serdecznie i do miłego !

Related Posts with Thumbnails